O nas

Główne idee Pracowni Pytań Granicznych

Ośrodek uniwersytecki "Pracownia Pytań Granicznych" UAM powstał w listopadzie roku 2006 jako jednostka międzywydziałowa. 
Nasze zadania to:
  • odejmowanie inter i transdyscyplinarnych projektów badawczych i prowadzenie badań w ramach wyznaczonych obszarów;
  • wypracowywanie programów badawczych powiązanych z dydaktyką oraz metod i form uprawiania nauki, wspomagających studentów, doktorantów i młodych badaczy w przekraczaniu dotychczasowych granic poznania we współpracy przedstawicieli różnych dyscyplin nauki;
  • organizowanie zajęć dydaktycznych dostępnych dla doktorantów i studentów Uniwersytetu
  • publikowanie wyników własnych badań, w tym prac studentów i doktorantów w nich uczestniczących, oraz nawiązywanie współpracy badawczej i dydaktycznej z polskimi i zagranicznymi ośrodkami podejmującymi podobne zadania, w tym wymiana nauczycieli akademickich, doktorantów i studentów;
  • prowadzenie badań inter i transdyscyplinarnych oraz prowadzenie zajęć dydaktycznych umożliwiających doktorantom i studentom Uniwersytetu kształcenie się w dziedzinie inter i transdyscyplinarnych zagadnień i metod badawczych;
  • współpraca z grupami i zespołami powołanymi w innych jednostkach Uniwersytetu oraz podmiotami gospodarczymi przy realizacji podejmowanych projektów.

Płaszczyzna badawcza

W realnym wysiłku umysłowym i moralnym stale poruszamy się wśród „pytań granicznych”. Najczęściej jednak nie są one rozpoznawane jako takie, a raczej są odruchowo przenoszone do (możliwie) najbliższych kontekstów „ujednoznaczniających”. Jednakże takie przeniesienie z natury rzeczy powoduje spłaszczenie pytań i zatarcie (zazwyczaj nieświadome) ich charakteru granicznego.

Z tego punktu widzenia tym bardziej nie powinniśmy sobie wzajemnie zabraniać przekraczania granic własnych kompetencji, pod tym jednym warunkiem, że gotowi będziemy to robić zarazem z pomocą odwołań do kompetencji tych, na których teren wkraczamy. Uzasadniona obawa o brak kompetencji powstrzymuje wielu przed stawianiem czy uruchamianiem pytań rzeczywiście przekraczających horyzont ich własnych obszarów badań, przy czym ostrzegawczo wskazywane są nieudane próby takich przekroczeń (których to nieudanych prób rzeczywiście nie brakuje). Jednakże, jak łatwo się przekonać, ten rodzaj ostrożności równocześnie eliminuje niepowtarzalne szanse poznawcze.

Trzeba równocześnie zdawać sobie sprawę z tego, że przynajmniej jeśli chodzi o granice między naukami przyrodniczymi a humanistycznymi i społecznymi, przekraczanie ich wydaje się  (bo nie jestem pewien czy naprawdę jest) łatwiejsze, kiedy punktem wyjścia są nauki przyrodnicze, trudniejsze w kierunku przeciwnym. Przyczyna jest banalna: dobremu fizykowi stosunkowo łatwo wejść w podstawowe kompetencje filozofa czy teologa – a przynajmniej tak się wydaje,  ponieważ ma swoje własne poglądy w większości zasadniczych kwestii podejmowanych w tych naukach, a ponadto istnieje wspólny język (naturalny). Filozofowi czy teologowi (ale podobnie psychologowi czy historykowi) niełatwo wejść w pole kompetencyjne fizyka lub biologa, głównie z powodu „aparatu językowego”, ale także dlatego, że może mu się wydawać, że w zwyczajnym biegu rzeczy wcale nie potrzebuje wiedzieć, co się dokonuje na tym polu – wystarczy, że jest ono ubezpieczone prawnie przed nadużyciami (np. w wypadku kontrowersyjnych eksperymentów genetycznych itp.). Faktycznie jednak podstawowa trudność kompetencyjna jest bardzo podobna, a wspomniane nastawienia, podobnie jak problemy „językowe” tylko ją wzmacniają (lub osłabiają). Rozłączność najbardziej zaawansowanych linii frontów badawczych jest problemem większym niż się może wydawać – i to także z punktu widzenia samych badań, a nie tylko ewentualnego przekazywania ich wyników przez granice dyscyplin czy jednorodnych grup dyscyplin. Tym bardziej potrzebna wydaje się dodatkowa, osobna, systematyczna i dyskursywna (to znaczy także metodycznie kontrolowana) refleksja nad tym, co dzieje się w możliwych miejscach granicznych naszego poznania, i co jest w nich możliwe.

Płaszczyzna dialogu o podstawach

W obecnych realiach społecznych uprawiania nauki istnieje poważna potrzeba rozmowy w obszarze kwestii zupełnie podstawowych: obrazu świata (zwłaszcza możliwej integracji różnych jego składowych). Chodzi w szczególności o relacje między tym, co opisują nauki przyrodnicze, a tym, co przedstawiają nauki społeczne, a także między poziomem opisu naukowego a poziomem doświadczenia osobistego i społecznego. Dotyczy to zarazem spraw wolności, niezależności osobistej, społecznych uwarunkowań światopoglądu i obrazów świata.

Studenci mówią np. o przeżyciu dyskomfortu z powodu różnic między światopoglądową presją własnego środowiska / środowisk (począwszy od rodzinnego, przez te, w które kolejno wchodzą), a tym, co słyszą i poznają w ramach studiów i tym, co gotowi są akceptować sami. Niżej pojawi się kilka uwag w odniesieniu do pojawiającego się tu pojęcia „dyskomfortu”.

Ujawnia się w związku z tym deficyt możliwości otwartego nazywania trudności i pytań, które pojawiają się „na krawędziach” własnych doświadczeń –  nie  tylko tych osobistych, ale płynących z wyraźnie odczuwalnego napięcia także w tym najszerszym rozumieniu np. między poznaniem naukowym a artystycznym czy właśnie poznaniem światopoglądowym / ideologicznym.

Takich trudności i pytań „krawędziowych” albo raczej  „granicznych” jest naprawdę wiele. Nie należy lekceważyć tego rodzaju pytań, ani odsyłać ich do obszaru prywatnego, tym bardziej, że coraz wyraźniej uwidocznia się mechanizm deprecjonujący status ontologiczny człowieka – mianowicie taki, który pozwalał zepchnąć do sfery „niepublicznej”, w tym i „nienaukowej”, czyli de facto „nieważnej” całe spektrum spraw zasadniczych zarówno dla samookreślenia człowieka jak i wynikających z tego sposobów konkretnego społecznego funkcjonowania.

Można się spodziewać, że wiele z nich ma znaczenie o wiele silniejsze niż tylko to, że są wyrazem trudności z harmonizowaniem różnych (mniej lub bardziej fragmentarycznych) elementów obrazu / opisu świata. Można przyjąć, że właśnie ten rodzaj pytań jest najbardziej obiecujący także z punktu widzenia rozwoju nauk i wzajemnego wspomagania lub wręcz wzmacniania się przez nie za sprawą wymiany impulsów.

Kondensacja „graniczności”

Warto sobie zdać sprawę z tego, że jakkolwiek zwyczajną reakcją na dyskomfort jest próba usunięcia go – a więc możliwie szybkiej harmonizacji zakłóconego obrazu rzeczy (siebie, świata czy czegokolwiek, o czym możemy tu pomyśleć), bynajmniej nie jest to jedyne możliwe rozwiązanie. Jest ono raczej doraźne, a dla istotnych procesów rozwiązywania stających przed nami problemów (badawczych tak samo jak życiowych) bywa hamujące ze względu na nazbyt szybkie zamykanie możliwości alternatywnych rozstrzygnięć, a tym samym zamykania sobie pola badania napięć między nim, i oczywiście: rozszerzalnego pola wniosków. Zwłaszcza zaś zamknięcia na „nieoczekiwane”, które samo w  sobie  zawiera potencjał możliwości. Dlatego być może zamiast możliwie szybko zmniejszać i eliminować sytuacje dyskomfortowe, warto przeciwnie, świadomie je „kondensować” – i to raz jeszcze zarówno ze względów egzystencjalnych, jak i badawczych. Nie chodzi oczywiście o dyskomfort dla dyskomfortu, ale o maksymalną świadomość kwestii niewygodnych – zarówno w zakresie ściśle badawczym, jak też w obszarze doświadczeń społecznych. Chodzi zarazem o zgodę na to, że dyskomfort poznawczy (i w opisie rzeczy) może być właśnie zaproszeniem do przekroczenia zbyt ciasno wytyczonych granic własnej dyscypliny badawczej i jej metod.

Integracja

Mogłoby się wydawać, że sprawy poruszone wyżej są z płaszczyzn tak zasadniczo różnych, że nie powinny być łączone i mieszane ze sobą – ze względu na konieczność zachowania wolności uprawiania nauki od wszelkiego rodzaju indywidualnych i społecznych uzależnień i subiektywizacji, zwłaszcza od niebezpieczeństwa ideologizacji, a także od presji społecznej (instytucjonalnej, medialnej, od presji opinii, powszechnie akceptowanych przekonań itd.). Warto jednakże zdać sobie sprawę z tego, że od niebezpieczeństw tych nie chronią ani (najbardziej nawet szczere) deklaracje, ani same tylko ramy instytucjonalne uprawiania nauki. Być może lepiej jest dlatego pozwolić, by w obszarze uprawiania nauki czy szerzej w publicznym dyskursie o kwestiach obrazu świata pojawiały się głosy naznaczone wspomnianymi niebezpieczeństwami, pod tym jednak warunkiem, że one same zakładają w tym względzie  mechanizmy autokontrolne i że zaistnieje w nim zarazem zgoda na ich identyfikację i zostanie uzgodniona metoda takiej identyfikacji. Miejsc, w których jedno i drugie jest możliwe, wciąż brak (jeśli się pojawiają, to raczej okazjonalnie, i raczej na zasadzie osobistych inicjatyw, w ramach których przestrzeń wolnego dyskursu stwarzają osoby przekraczające zwykłe ramy działalności dydaktycznej i badawczej, niż na zasadzie powszechnej zgody na tworzenie takich miejsc). Z tego punktu widzenia idea „Pracowni” jest próbą wyjścia poza wyjątkowość /  okazjonalność takich inicjatyw.

Związek z dydaktyką

Koncentrujemy się tu na zadaniach badawczych i metodologicznych, jednakże z oczywistych względów miejsce takie jak Pracownia Pytań Granicznych ma też być miejscem integracji badań i (wymagającej, „granicznej”) dydaktyki.

Najważniejsze elementy kształtu takiego miejsca, zawarte w idei „Pracowni” to:

1’ Czynne (zrealizowane) przypomnienie humboldtowskiej idei jedności badań i nauczania, a zarazem sokratejskiego modelu uniwersytetu. Niezbędnym elementem idei „Pracowni” jest proponowana w niej rozmowa o podstawowych kwestiach życia społecznego, zwłaszcza o sprawach wolności i sumienia (odpowiedzialności) – także otwarty spór o rozumienie tych podstawowych spraw i o ich indywidualne i społeczne konsekwencje.

2’ Połączenie makroskali podejmowanych studiów i badań i równocześnie skupienia pracy w stosunkowo niewielkim zespole osób pracujących nad precyzyjnie określonymi problemami granicznymi różnych nauk. Tkwi w tym szansa zdynamizowania badań przez odkrywanie pól, na których dotąd – głównie z racji ograniczeń kompetencyjnych – ich nie prowadzono.

3’ Konsekwentna zgoda na stawianie kwestii i poszukiwanie rozwiązań niestandardowych – zwłaszcza w dziedzinie, którą nazwaliśmy „metodologią równoważenia kompetencji”. Musi to być rozumiane m.in. jako gotowość uczenia się wzajemnego wszystkich uczestników, niezależnie od stopnia ich obecnego wykształcenia i specjalizacji we własnej dziedzinie. Dlatego podstawowe tematy prac powinny być w „Pracowni” podejmowane w powiązaniu trzech kolejno podejmowanych elementów / faz pracy: a) faza opisowa – fachowego opisu wyjściowego stanu kwestii – dokonywanego przez specjalistów obecnych w pracującym nad konkretnym tematem zespole dla niespecjalistów. Szczególnie istotny jest przy tym moment wyjścia specjalistów z własnego obszaru fachowej komunikacji i związanego z nim „slangu” fachowego; b) faza badawcza – wspólnej pracy typu think tank; musi ona zawierać zgodę na „nieudane” – a więc na identyfikowanie pomysłów błędnych, nietrafionych, nieskutecznych itd., po to, żeby dać szansę pomysłom niestandardowym, które okażą się trafione; c) faza interpretacyjna – nastawiona na odkrywanie konsekwencji i objaśnianie perspektyw, które stworzyła faza druga.

© Copyright EDUCON 2018. Design & Development by JOOMSHAPER and PPG UAM 2017 (TP)

Search