WEDŁUG MARKA#


WPROWADZENIE (MK 1,1-13)#

Źródło dobrej nowiny Jezusa, Mesjasza, syna Boga. Jak napisano u Izajasza proroka: Patrz, wysyłam mojego zwiastuna przed tobą, on utoruje ci drogę. Głos wołającego na pustkowiu: Równajcie drogę Pana, prostujcie jego ścieżki. Zjawił się Jan i chrzcił na pustkowiu i głosił chrzest nawrócenia dla uwolnienia od grzechów. I chodziła do niego cała ziemia Judejska i wszyscy mieszkańcy Jerozolimy i byli przez niego zanurzani w rzece Jordanie i wyznawali swoje grzechy.
A Jan miał odzienie z wielbłądziej sierści i pas skórzany wokół bioder i jadał szarańczę i dziki miód. A głosił mówiąc tak: “Za mną idzie mocniejszy ode mnie, a ja jestem za mały, by schylić się i rozwiązać rzemień jego sandałów. Ja was zanurzyłem w wodzie, a on was zanurzy w duchu świętym”.
W tamtych dniach stało się, że przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i został przez Jana zanurzony w Jordanie. No i wychodząc z wody, zobaczył niebo rozwarte i ducha spływającego ku niemu jak gołąb. I głos rozległ się z nieba: “Ty jesteś moim ukochanym synem, w tobie mam upodobanie”.
No i duch pchnął go na pustkowie. I był na pustkowiu czterdzieści dni doświadczany przez szatana, pośród bestii, i służyli mu wysłannicy [Boży].

NARRACJA (Mk 1,14 - 6,13)#

A kiedy Jan został wydany, Jezus przyszedł do Galilei, głosząc dobrą nowinę Boga i mówiąc, że “Już jest czas i przybliżyło się królowanie Boga; odmieńcie ducha i wierzcie w tę dobrą nowinę”.
A przechodząc obok Morza Galilejskiego zobaczył Szymona i Andrzeja, brata Szymona, jak zarzucali [sieci] w Morze, bo byli rybakami. I powiada im Jezus: “Chodźcie za mną, a sprawię, że będziecie rybakami ludzi”. No i zostawili sieci i poszli z Nim. A uszedłszy jeszcze trochę zobaczył Jakuba, tego od Zebedeusza, i jego brata Jana, ich także w łodzi, jak sprawiali sieci. No i wezwał ich. I zostawili swojego ojca, Zebedeusza w łodzi z najemnikami odeszli za nim.
I wchodzą do Kafarnaum. No i w dzień szabatu wszedł do synagogi i nauczał. I zdumiewali się z powodu jego nauki. Bo uczył ich jak ktoś, kto ma władzę, a nie jak uczeni w piśmie. No i był w ich synagodze człowiek nieczystego ducha. Ten krzyknął tak: “Co tobie do nas Jezusie Nazareński? Przyszedłeś nas zgubić? Znam cię, że jesteś świętym Boga”. A Jezus go skarcił mówiąc: “Zamknij się i wyjdź z niego”. A duch nieczysty zatrząsł nim i strasznie krzyknął i wyszedł z niego. I byli wszyscy bardzo zadziwieni, i rozprawiali między sobą: “Co to jest? Nowa nauka z mocą; nakazuje duchom nieczystym i są mu posłuszne”. I poszły słuchy o nim po całej okolicznej Galilei.
No i po wyjściu z synagogi przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. A teściowa Szymona leżała w gorączce, no i mówią mu o niej. I podszedł i podniósł ją chwyciwszy za rękę. I opuściła ją gorączka i służyła im. A kiedy nadszedł wieczór, po zachodzie słońca, znosili do niego wszystkich źle się mających i opętanych. I całe miasto zebrało się przy drzwiach. I uleczył wielu źle się mających z rozmaitych chorób i wyrzucił liczne demony. A nie pozwolił demonom mówić, że go znały.
A nad ranem, jeszcze w nocy, wstał i odszedł na puste miejsce i tam się modlił. I biegał za nim Szymon i pozostali. I znaleźli go i mówią mu: “Wszyscy cię szukają”. Mówi im: “Chodźmy gdzie indziej do pobliskich miasteczek, żebym i tam głosił. Na to przecież wyszedłem”. I poszedł do ich synagog w całej Galilei, głosząc i wyrzucając demony.
I przychodzi do niego trędowaty i prosi go na kolanach tak: “Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”. I uniósł się, wyciągnął swoją rękę, dotknął i mówi mu: “Chcę, bądź oczyszczony”. No i zszedł z niego trąd i został oczyszczony. Krzyknął na niego i pogonił go. I mówi: “Uważaj, nikomu nic nie mów, ale idź stąd, pokaż się kapłanowi i złóż na ofiarę za twoje oczyszczenie, co kazał Mojżesz, na świadectwo dla nich”. A on poszedł i zaczął rozgłaszać i rozpowiadać tę rzecz, tak że już nie mógł jawnie wejść do miasta, ale został na zewnątrz na pustych miejscach. A schodzili się do niego zewsząd.
I kiedy po kilku dniach znowu przyszedł do Kafarnaum, rozniosło się, że jest w domu. I zebrało się tak wielu, że nie było już miejsca nawet przy drzwiach. I mówił im o tych sprawach. I przychodzą przynosząc do niego paralityka, którego dźwigało czterech. A że nie mogli go donieść do niego z powodu tłumu, rozsunęli poszycie na dachu, tam gdzie był, i przez ten otwór spuścili posłanie, na którym leżał paralityk. A Jezus widząc ich wiarę mówi do paralityka: “Dziecko, grzechy ci się odpuszczają”. Siedzieli tam jacyś uczeni w piśmie i tak sobie myśleli w sercach: “Dlaczego on tak mówi? Bluźni. Kto może odpuszczać grzechy? Przecież jeden Bóg”. No a Jezus poznawszy w swoim duchu, że tak sobie myślą, mówi im: “Dlaczego tak sobie myślicie w waszych sercach? Co łatwiej - powiedzieć paralitykowi: grzechy ci się odpuszczają, czy powiedzieć: Wstań, bierz swoje posłanie i chodź? Ale żebyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczać grzechy” - mówi do paralityka: “Tobie mówię, wstań, zabierz swoje posłanie i idź stąd do twojego domu”. I wstał, no i zabrał swoje posłanie i wyszedł stamtąd wobec wszystkich, tak że wszyscy się zdumiewali i chwalili Boga słowami: “Nigdy nie widzieliśmy czegoś podobnego”.
I znowu poszedł nad Morze. A cały tłum przychodził do niego, a on ich uczył. A przechodząc zobaczył Lewiego, tego od Alfeusza, siedzącego na cle, i mówi mu: “Chodź ze mną”. A on wstał i odtąd chodził z nim. I znaleźli się przy stole w jego domu, i liczni celnicy i grzesznicy spoczywali przy stole razem z Jezusem i jego uczniami. Bo wielu z nim chodziło. A uczeni w piśmie spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do jego uczniów: “Po co je z celnikami i grzesznikami?” A Jezus to usłyszał i mówi im: “Mocni nie potrzebują lekarza, ale ci, co się źle mają. Nie przyszedłem zwoływać sprawiedliwych, ale grzeszników”.
A uczniowie Jana i faryzeusze właśnie pościli. I przychodzą i mówią mu: “Dlaczego uczniowie Jana i uczniowie faryzeuszów poszczą, a twoi uczniowie nie poszczą?” A Jezus im powiedział: “Goście weselni nie mogą pościć, skoro pan młody jest z nimi. Jak długo pan młody jest z nimi, nie mogą pościć. Przyjdą jednak dni, że pan młody zostanie im zabrany, i wtedy, w tym dniu, będą pościli. Nikt nie naszywa łaty z surowego sukna na stary płaszcz. Bo wtedy nowa łata ściąga stare i robi się gorsze rozdarcie. I nikt nie leje młodego wina w stare bukłaki. Bo wtedy wino rozerwie bukłaki. I wino się zmarnuje i bukłaki. Ale młode wino wlewa się w nowe bukłaki”.
I zdarzyło się, że w szabat przechodził przez zboża, a jego uczniowie po drodze zaczęli zrywać kłosy. A faryzeusze mówili mu: “Patrz, że robią w szabat, czego nie wolno”. I mówi im: “Czyście nigdy nie czytali, co zrobił Dawid, kiedy był w potrzebie i zgłodniał on i jego ludzie? Że wszedł do domu Bożego za Abiatara arcykapłana i zjadł chleby pokładne, których nie wolno jeść, chyba że kapłanom? I dał swoim ludziom?” I powiada im: “Szabat powstał dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Tak, że Syn Człowieczy jest również panem szabatu”.
I znowu wszedł do synagogi. A był tam człowiek z uschłą ręką. I czatowali na niego, czy go w szabat uzdrowi, żeby go oskarżyć. I mówi człowiekowi z uschłą ręką: “Wstań [tu] na środek”. I mówi im: “Czy w szabaty wolno dobrze czynić czy źle, życie uratować czy zabić?” A oni milczeli. I spojrzawszy na nich z gniewem, zasmucony z powodu ich serca głuchego jak kamień, mówi temu człowiekowi: “Wyciągnij rękę”. I wyciągnął, a jego ręka przyszła do siebie. A faryzeusze wyszli i zaraz zrobili z herodianami naradę o nim, żeby go zgładzić.
A Jezus ze swoimi uczniami wycofał się ku Morzu. I mnóstwo ludzi z Galilei szło z nim. I z Judei, i z Jerozolimy, i z Idumei, i spoza Jordanu, i z okolic Tyru i Sydonu, mnóstwo ludzi przychodziło do niego, słysząc ile zdziałał. I powiedział swoim uczniom, żeby łódka stale dla niego stała, z powodu tłumu, żeby go nie zgnietli. Bo wielu uzdrowił, tak że którzy mieli jakieś dolegliwości, rzucali się na niego, żeby go dotknąć. A duchy nieczyste, kiedy go zobaczyły, rzucały się przed niego i krzyczały: “Ty jesteś synem Boga”. I bardzo je karcił, żeby go nie ujawniały.
I wchodzi na górę i zwołuje, których sam chciał, i przyszli do niego. I ustanowił dwunastu, których też nazwał wysłannikami, żeby byli z nim i żeby ich posyłał głosić i [żeby] mieli moc wyrzucania demonów. Tak ustanowił Dwunastu, i Szymonowi nadał imię Piotr, a [dalej] Jakuba, tego od Zebedeusza, i Jana, brata Jakuba, i nadał im imię Boanerges, to jest Synowie Gromu. I Andrzeja, i Filipa, i Bartłomieja, i Mateusza, i Tomasza, i Jakuba, tego od Alfeusza, i Tadeusza, i Szymona Kananejczyka, i Judasza Iskariotę, który go i wydał.
I przychodzi do domu, i znowu schodzi się tłum, tak że [tam] nie mogli nawet chleba zjeść. A jego bliscy usłyszawszy, wyszli go schwytać, bo jak mówili, nie może za siebie.
A uczeni w piśmie, z Jerozolimy, zeszli się i mówili, że ma Belzebuba i że przez władcę demonów wyrzuca demony. A przywoławszy ich do siebie, mówił im w podobieństwach: “Jak może szatan wyrzucać szatana? I gdyby jakieś królestwo rozdwoiło się samo przeciw sobie, takie królestwo nie może się ostać. I gdyby jakiś dom rozdwoił się sam przeciw sobie, taki dom nie może się ostać. A jeśli szatan powstał przeciw sobie i jest rozdwojony, nie może się ostać, ale koniec z nim. Przecież nikt nie może wejść do domu mocarza i złupić jego rzeczy, jeśli najpierw nie zwiąże mocarza, a wtedy złupi jego dom. Amen, mówię wam, wszystko zostanie odpuszczone synom ludzkim, grzechy i bluźnierstwa, choćby nie wiem jak bluźnili. Gdyby jednak ktoś zbluźnił przeciwko duchowi świętemu, nie otrzyma odpuszczenia na wieki, ale winien jest grzechu wiecznego.” Bo mówili: “Ma ducha nieczystego”.
I przyszła jego matka i jego bracia i stojąc na zewnątrz posłali po niego, wołając go do siebie. A siedział wokół niego tłum. I mówią mu: “Patrz, twoja matka i twoi bracia (i siostry) [tu] na zewnątrz szukają ciebie”. I mówi im na to: “Kto jest moją matką i moimi braćmi?” A popatrzywszy po siedzących wokół niego mówi: “Oto moja matka i moi bracia. Bo ktokolwiek spełnia wolę Boga, ten jest moim bratem i siostrą i matką”.
I znowu zaczął ich nauczać nad Morzem. I zbiega się do niego bardzo wielki tłum, tak że on wsiadł do łodzi i siedział na Morzu, a cały tłum stał na ziemi na brzegu Morza. I nauczał ich przez wiele podobieństw i mówił im taką swoją naukę: “Słuchajcie. Oto siewca wyszedł siać. I stało się, kiedy siał, że nieco padło obok drogi, i przyszły ptaki i to zjadły. A inne padło na kamienie, gdzie nie miało wiele ziemi, i zaraz wzeszło, bo nie miało głębokiej ziemi, a kiedy podniosło się słońce, zostało wypalone i wyschło, bo nie miało korzenia. A inne padło w ciernie, a ciernie wybujały i zdusiły je, i nie dało owocu. A inne padło na piękną ziemię i dało owoc, wschodząc i rosnąc, i przyniosło jedno trzydzieści, jedno sześćdziesiąt, a jedno sto”. I mówił: “Kto ma uszy do słuchania, niech słucha”.
A kiedy został sam, ci, którzy byli przy nim razem z Dwunastoma, pytali go o te podobieństwa. I mówił im: “Tajemnica królowania Boga wam jest dana. A dla tych, którzy zostali na zewnątrz wszystko dzieje się w podobieństwach, żeby patrzyli i patrzyli, a nie zobaczyli, słuchali i słuchali, a nie usłyszeli, tak żeby nie wrócili i nie zostało im odpuszczone”.
I mówił im: “Nie rozumiecie tego podobieństwa, to jak zrozumiecie wszystkie podobieństwa? Siewca sieje słowo. A tak jest z tymi obok drogi, na którą pada słowo: ledwie usłyszą, zaraz przychodzi szatan i porywa słowo w nich zasiane. A tak jest z tymi, które zasiano na kamienie: ci ledwie słowo usłyszą, przyjmują je z radością. A nie mają w sobie korzenia, ale są niestali. Potem, gdyby przyszedł ucisk albo prześladowanie z powodu słowa, to zaraz się zgubią. A inaczej z posianymi między ciernie: to ci, którzy usłyszeli słowo, ale troski doczesne i złuda bogactwa i inne jeszcze pożądania wyrastają i zagłuszają słowo, i staje się bezowocne. A inaczej jest z posianymi na piękną ziemię: ci słuchają słowa i przyjmują i przynoszą owoc: jedno trzydzieści, jedno sześćdziesiąt, a jedno sto.”
I mówił im: “Przecież nie przynosi się lampki, żeby ją położyć pod korzec albo pod łóżko? Raczej, żeby była na świeczniku. Bo nie ma nic ukrytego, co by się nie miało stać widocznym, ani niczego się nie zatai, tylko się pokaże. Kto ma uszy do słuchania, niech słucha.”
I mówił im: “Patrzcie, czego słuchacie. Jaką miarą mierzycie, taką wam wymierzą i [jeszcze] wam dołożą. Bo temu, kto ma, będzie dodane, a temu, kto nie ma będzie zabrane i to, co ma.”
I mówił: “Z królowaniem Boga jest tak, jak gdyby człowiek rzucił zasiew w ziemię. I będzie spał i wstawał, nocą i dniem, a siew będzie kiełkował i wyrastał, on sam nie wie jak. Sama z siebie ziemia przynosi owoc, najpierw źdźbło, potem pełny zboża kłos. Kiedy już wyda owoc, zaraz zapuszcza się sierp, bo nadeszły żniwa.”
I mówił: “Do czego mamy przyrównać królowanie Boga albo w jakim podobieństwie przedstawić? Jak ziarno gorczycy, które kiedy się [je] zasiewa, [jest] najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi, a skoro zostaje zasiane, wschodzi i staje się większe od wszystkich warzyw i wydaje wielkie gałęzie, tak że w jego cieniu mogą się gnieździć ptaki niebieskie.”
I w wielu takich podobieństwach mówił im o tych rzeczach, tak jak potrafili słuchać. Bez podobieństw do nich nie mówił, ale na osobności wykładał wszystko swoim własnym uczniom.
I mówi im tamtego samego dnia, kiedy nastał wieczór: “Przejedźmy na przeciwny brzeg”. I zostawiwszy tłum wzięli go tak jak był w łodzi, a inne łodzie były z nim. I nastał bardzo gwałtowny wiatr i fala zalewała łódź, tak że łódź już się napełniała. A on był na rufie i spał na podgłówku. I budzą go i mówią mu: “Nauczycielu, nie dbasz o to, że giniemy?” I podniósłszy się skarcił wiatr i powiedział morzu: “Milcz, zamknij się”. I uciszył się wiatr i nastała wielka cisza. I powiedział im: “Dlaczego jesteście tak bojaźliwi? Jeszcze nie macie wiary?” I przestraszyli się niezmiernie, i mówili do siebie nawzajem: “Kim w takim razie on jest, że i wiatr i morze są mu posłuszne?”
I przyszedł na przeciwny brzeg Morza, do krainy Gerazeńczyków. A ledwie wysiadł z łodzi wyszedł mu naprzeciw z grobowców człowiek o duchu nieczystym, który tam w grobowcach miał mieszkanie. I nawet kajdanami już nikt nie mógł go związać, bo wiele razy był krępowany dybami i kajdanami, a kajdany pozrywał i dyby pokruszył, i nikt nie był dość mocny, [żeby] go ujarzmić. I całą noc i dzień był w grobowcach i w górach, krzycząc i tłukąc się kamieniami. A zobaczywszy Jezusa, przybiegł z daleka i pokłonił się mu. I krzyknąwszy wielkim głosem mówi: “Co tobie do mnie, Jezusie, synu Boga Najwyższego? Zaklinam cię na Boga, nie dręcz mnie.” Bo powiedział do niego: “Wyjdź, duchu nieczysty, z tego człowieka”. I pytał go: “Jak ci na imię?” I mówi mu: “Na imię mi Legion, bo jest nas wielu”. I bardzo go prosił, żeby ich nie wysyłał poza tę krainę.
A pasło się tam przy górze wielkie stado świń. I prosiły go tak: “Poślij nas w te świnie, żebyśmy w nie weszli”. I pozwolił im. I duchy nieczyste wyszły [z człowieka] i weszły w świnie. A stado ruszyło w dół urwiska w Morze, pewnie ze dwa tysiące, i utopiły się w Morzu. A pasący je uciekli i rozgłaszali to po mieście i po polach. I [ludzie] przyszli zobaczyć, co to się stało. I przychodzą do Jezusa i widzą opętanego siedzącego, ubranego i przy zdrowych zmysłach - tego który miał Legion! - i przestraszyli się. A ci, co widzieli, opisali im, jak to było z opętanym i świniami. I zaczęli go prosić, żeby odszedł z ich granic. A kiedy wchodził do łodzi, opętany prosił go, żeby [mógł] być z nim. I nie dopuścił go, ale mówi mu: “Odejdź do swojego domu, do swoich, i ogłoś im, co Pan z tobą zrobił i [jak] się nad tobą zlitował”. I odszedł i zaczął głosić w Dekapolu, co Jezus z nim zrobił. A wszyscy się dziwili.
A kiedy Jezus przeprawił się w łodzi znowu na przeciwny brzeg, zszedł się do niego wielki tłum; a był na brzegu Morza. I przychodzi jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair, i zobaczywszy go pada do jego stóp i prosi go bardzo mówiąc: “Już koniec z moją córeczką; żebyś przyszedł i włożył na nią ręce, to by była uratowana i ożyła.” I poszedł z nim.
A towarzyszył mu wielki tłum, i cisnęli się do niego. A kobieta, która krwawiła dwanaście lat, i wiele wycierpiała od lekarzy - [bo] wydała wszystko, a nic sobie nie pomogła, ale wyszła na tym gorzej - usłyszawszy o Jezusie przyszła w tłumie i z tyłu dotknęła jego płaszcza. Bo mówiła: “Jeśli dotknę choćby jego płaszczy, będę uratowana”. No i wyschło źródło jej krwi i poczuła, że jest wyleczona z tej plagi. No a Jezus, poznawszy w sobie, że wyszła z niego moc, odwrócił się w tłumie i powiada: “Kto dotknął moich płaszczy?” A jego uczniowie mówili mu: “Widzisz [jak] tłum się na ciebie ciśnie i mówisz: Kto mnie dotknął?” I rozglądał się, żeby zobaczyć, tę która to zrobiła. A kobieta, przestraszona i drżąca, wiedząc, co się jej stało, przyszła i przypadła do niego i powiedziała mu całą prawdę. A on jej powiedział: “Córko, uratowała cię twoja wiara. Odejdź spokojnie i bądź zdrowa od twojej plagi.”
Kiedy jeszcze mówił, przychodzą [ludzie] przełożonego synagogi mówiąc: “Twoja córka umarła. Po co jeszcze ciągniesz nauczyciela?” A Jezus usłyszawszy, o czym mówili, mówi przełożonemu synagogi: “Nie bój się, tyko wierz”. I nie dopuścił nikogo by mu towarzyszył - tylko Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakuba. I przychodzą do domu przełożonego synagogi. I widzi zamęt i wielu płaczących i lamentujących. I wszedłszy mówi im: “Dlaczego robicie zamęt i płaczecie? Dziecko nie umarło, ale śpi.” I wyśmiewali go. A on wyrzuciwszy wszystkich bierze ojca dziecka i matkę i tych, którzy [przyszli] z nim, i wchodzi, gdzie było dziecko. I chwyciwszy silnie rękę dziecka mówi jej: “Talitha kum!” - to jest w tłumaczeniu: “Dziewczynko, tobie mówię, wstań!”. No i podniosła się dziewczynka, i chodziła, bo miała dwanaście lat. I zdumieli się niezmiernie. I bardzo im nakazywał, żeby nikt się o tym nie dowiedział; i powiedział, żeby dali jej jeść.
I wyszedł stamtąd, i przychodzi do swojej ojczyzny, a jego uczniowie mu towarzyszą. A kiedy nastał szabat, zaczął nauczać w synagodze; i wielu słuchających zdumiewało się mówiąc: “Skąd mu to przyszło, i co to za mądrość jest mu dana. I takie moce działają przez jego ręce. Czy to nie cieśla, syn Maryi, i brat Jakuba i Józefa i Judy i Szymona? I czy jego siostry nie są tu z nami?” I pogubili się z jego powodu. I powiedział im Jezus: “Prorok jest szanowany, ale nie w swojej ojczyźnie, wśród krewnych i w swoim domu”. I nie mógł tam dokonać nic wielkiego, tyle że paru niemocnym nałożył ręce i uzdrowił. I dziwił się z powodu ich niewiary.
I obchodził wsie dokoła nauczając. I przywołał Dwunastu i zaczął ich wysyłać po dwu. I dawał im władzę nad nieczystymi duchami. A nakazał im, żeby niczego nie brali na drogę, tylko laskę: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w pasie; ale zawiążcie sandały i nie zakładajcie dwu tunik. I mówił im: “Gdzie wejdziecie do domu, tam zostańcie, aż stamtąd pójdziecie. A gdyby was na jakim miejscu nie przyjęto, ani by was nie słuchali, wychodząc stamtąd strząśnijcie pył spod waszych stóp na świadectwo dla nich.” I wyszedłszy głosili, żeby odmieniali ducha. I wyrzucali wiele demonów, i namaszczali oliwą wielu niemocnych i uzdrawiali.

ARGUMENTACJA (MK 6,14 - 10,52)#

I usłyszał [o nim] król Herod, bo jego imię stało się głośne, i mówili, że to Jan Chrzciciel powstał z martwych i dlatego dokonują się przez niego wielkie rzeczy. Inni mówili, że [to] jest Eliasz; inni znowu, że prorok jak jeden z [dawnych] proroków. Herod usłyszawszy o tym mówił: “Zbudził się Jan, któremu ja ściąłem głowę”. Bo tenże Herod posłał i ujął Jana i uwięził w strażnicy z powodu Herodiady, żony Filipa, swojego brata, którą poślubił. Bo Jan mówił Herodowi: “Nie wolno ci mieć żony twojego brata”. A Herodiada zawzięła się na niego i chciała go zabić, a nie mogła. Bo Herod bał się Jana, wiedząc, że to mąż sprawiedliwy i święty, i ochraniał go. A słuchając go często był zakłopotany, ale chętnie go słuchał. A dzień sposobny nadszedł, kiedy Herod na swoje urodziny urządził wieczerzę dla swoich dostojników i tysięczników i najważniejszych ludzi w Galilei. I gdy weszła córka tej jego Herodiady i zatańczyła, spodobała się Herodowi i tym, którzy razem spoczywali przy stole. Powiedział król temu dziewczęciu: “Poproś mnie, o co chcesz, a dam ci”. I przysiągł jej: “O cokolwiek poprosisz, dam ci, nawet pół mojego królestwa”. I wyszła i powiedziała swojej matce: “O co miałabym prosić?” A ta powiedziała: “O głowę Jana Chrzciciela”. No i weszła z pośpiechem do króla i poprosiła go mówiąc: “Chcę, żebyś mi natychmiast dał na tacy głowę Jana Chrzciciela”. A król się zasmucił z powodu [swoich] przysiąg i tych, co tam byli, i nie chciał jej odmówić. No i wysłał król kata i nakazał przynieść jego głowę. A [ten] poszedł i ściął jego głowę w strażnicy i przyniósł jego głowę na tacy i dał ją dziewczęciu, a dziewczę dało ją swojej matce. A jego uczniowie usłyszawszy [o tym], przyszli i zabrali jego zwłoki i złożyli je w grobowcu.
A wysłannicy zebrali się przy Jezusie i opowiedzieli mu wszystko, co zrobili i czego nauczali. I mówi im: “Chodźcie wy sami osobno na puste miejsce i odpocznijcie trochę”. Bo wielu przychodziło i odchodziło i ani nie mieli czasu zjeść. I odpłynęli łodzią na puste miejsce na osobności. A zobaczyli ich odchodzących, i wielu ich poznało i pieszo ze wszystkich miast tam się zbiegli i przyszli wcześniej od nich. A kiedy wyszedł [z łodzi], zobaczył wielki tłum i ulitował się nad nimi, bo byli jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich wiele nauczać. A kiedy zrobiła się późna godzina, podszedłszy do niego jego uczniowie mówili: “Miejsce jest puste i godzina późna. Odeślij ich, żeby poszli na okoliczne pola i do wsi i kupili sobie coś do jedzenia.” A on im na to powiedział: “Wy dajcie im jeść”. I mówią mu: “Mamy pójść i kupić chlebów za dwieście denarów i mamy dać im jeść?” A on im mówi: “Ile macie chlebów? Pójdźcie zobaczyć.” Sprawdzili i mówią: “Pięć. I dwie ryby.” I kazał im ułożyć wszystkich grupa za grupą na zielonej trawie. I rozłożyli się kępa za kępą po stu i po pięćdziesięciu. A wziąwszy te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w górę w niebo, pobłogosławił i połamał chleby i dawał swoim uczniom, żeby im podawali; i dwie ryby rozdzielił wszystkim. I zjedli wszyscy i byli syci. I zebrali ułomki w dwanaście pełnych koszyków, i [resztki] z ryb. A było jedzących pięć tysięcy mężczyzn.
No i nakazał swoim uczniom, żeby weszli do łodzi i poprzedzili go na drugi brzeg do Betsaidy, aż on oddali tłum. A odłączywszy się od nich odszedł na górę pomodlić się. A kiedy nastał wieczór, łódź była na środku morza, a on sam na lądzie. A zobaczywszy ich, jak się męczyli przy wiosłowaniu, bo wiatr był im przeciwny, o czwartej straży nocnej przychodzi do nich chodząc po Morzu. I chciał przejść obok nich. A oni widząc go chodzącego po Morzu pomyśleli, że to zjawa i zakrzyknęli. Bo wszyscy go zobaczyli i zerwali się. To on przemówił do nich i mówi im: “Odwagi, to ja. Nie bójcie się.” I wszedł do nich do łodzi, a wiatr się uciszył. I byli niezmiernie zdumieni, bo nie zrozumieli tego z chlebami, a ich serca były głuche jak kamienie.
A kiedy się przeprawili do lądu, dostali się do Genezaret i przybili do brzegu. A ledwie wyszli z łodzi, [ludzie] go poznali i obiegli całą tamtą krainę i zaczęli znosić na posłaniach tych, którzy się źle mieli, tam, gdzie słyszeli, że jest. A kiedy wchodził do wsi czy do miast czy na pola, kładli na placach słabujących i prosili, żeby dotknęli brzegu jego płaszcza. A którzy go dotknęli, byli uratowani.
I zbierają się u niego faryzeusze i niektórzy z uczonych w piśmie, przybyli z Jerozolimy. I zobaczyli którychś z jego uczniów, że jedzą chleb biorąc od razu w ręce, to znaczy rękoma nie umytymi. (Bo faryzeusze i wszyscy Żydzi nie jedzą zanim nie umyją sobie rąk, trzymając się przekazu starszych; i [kiedy przyjdą] z rynku, nie jedzą, zanim się nie umyją; i jest jeszcze wiele [przepisów], które przyjęli, żeby przestrzegać: mycia kielichów i dzbanków i miedzi i sprzętów); I pytają go faryzeusze i uczeni w piśmie: “Dlaczego twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, ale biorą chleb od razu w ręce?” A on im powiedział: “Dobrze o was obłudnikach prorokował Izajasz, jak jest napisane: Ten lud wargami mnie uznaje, ale ich serce jest ode mnie daleko. Na darmo mnie czczą, nauczając ludzkich przykazań. Opuściliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji.” I mówił im: “Gładko unieważniacie przykazanie Boże, żeby utrzymać waszą tradycję. Bo Mojżesz powiedział: Czcij twojego ojca i twoją matkę. I: Kto złorzeczy ojcu albo matce musi umrzeć. A wy mówicie: Gdyby człowiek powiedział ojcu albo matce: Korban, to jest »darem ofiarnym« jest, co byś miał ode mnie jako pomoc, to już nie pozwalacie mu nic zrobić dla ojca albo matki, unieważniając słowo Boga waszą tradycją, którą sobie przekazujecie. I wiele podobnych rzeczy czynicie.”
A przywoławszy znowu do siebie tłum, mówił im: “Posłuchajcie mnie wszyscy i zrozumiejcie: Nie ma nic na zewnątrz człowieka, co wchodząc w niego mogłoby go zanieczyścić. Ale co z człowieka wychodzi, to człowieka zanieczyszcza.” A kiedy zostawił tłum i wszedł do domu, pytali go jego uczniowie o to podobieństwo. I mówi im: “I wy tak niepojętni jesteście? Nie widzicie, że wszystko, co z zewnątrz wchodzi w człowieka, nie może go zanieczyścić, bo nie wchodzi mu do serca, ale do brzucha i wychodzi do ustępu?” (Oczyszcza wszystkie pokarmy!) I mówił: “Co wychodzi z człowieka, to człowieka zanieczyszcza. Bo z wnętrza, z serca ludzi, wychodzą złe myśli, rozpusty, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, zachłanności, niegodziwości, podstęp, rozpasanie, złe oko, bluźnierstwo, wyniosłość, głupota. Wszystkie te złości wychodzą z wnętrza i zanieczyszczają człowieka.”
Wstawszy odszedł stamtąd w granice Tyru. I wszedł do domu, nie chcąc, żeby kto wiedział, a nie mógł się ukryć. No ale usłyszała o nim kobieta, której córeczkę trzymał duch nieczysty. Przyszła i przypadła do jego stóp; a ta kobieta była poganką, Syrofenicjanką z pochodzenia. I prosiła, żeby wyrzucił demona z jej córki. I mówił jej: “Pozwól najpierw nasycić się dzieciom, bo nie jest dobrze wziąć chleb dzieci i rzucić szczeniętom”. A ona odpowiedziała tak: “Panie, i szczenięta pod stołem jedzą z okruszyn dzieci”. I powiedział jej: “Z powodu tego słowa: odejdź, demon wyszedł z twojej córki.” I poszła do swojego domu i znalazła dziecko leżące na łożu, a demon wyszedł.
I znowu wyszedł z granic Tyru i przyszedł przez Sydon do Morza Galilejskiego przez środek krainy Dekapolu. I przynoszą mu głuchego i ledwie mówiącego i proszą go, żeby włożył na niego rękę. A zabrawszy go na bok od tłumu, włożył swoje palce w jego uszy i splunąwszy dotknął jego języka. I spojrzał w niebo westchnął i mówi mu: “Effatha”, to jest: “Otwórz się”. No i otwarły się jego uszy i rozwiązane zostało, co mu pętało język, i mówił jak należy. I przykazał im, żeby nikomu nic nie mówili. Ale im więcej im przykazywał, tym bardziej oni to rozgłaszali. I niezmiernie się zdumiewali mówiąc: “Pięknie wszystko zrobił: sprawia, że głusi słyszą i niemi mówią”.
W tamtych dniach, kiedy znowu był [tam] wielki tłum i nie mieli co jeść, przywołał uczniów i mówi im: “Litość mnie bierze nad tym tłumem, bo już trzy dni są tu przy mnie i nie mają co jeść. A jeśli ich poślę [tak] wyposzczonych do ich domów, osłabną w drodze. A niektórzy z nich przyszli z daleka.” I odpowiedzieli mu jego uczniowie: “Kto ich tu nasyci chlebem na tym pustkowiu?” I zapytał ich: “Ile macie chlebów?” Oni powiedzieli: “Siedem”. I każe tłumowi rozłożyć się na ziemi. A wziąwszy te siedem chlebów, złożył dziękczynienie i połamał i dawał swoim uczniom, żeby rozdawali. I rozdali tłumowi. I mieli trochę rybek. I pobłogosławiwszy je, kazał i te rozdawać. I zjedli i byli syci, a zbywających ułomków zebrali siedem koszy. A było ich koło czterech tysięcy. I oddalił ich. No i ze swoimi uczniami wsiadł do łodzi i przybył na ziemie Dalmanuty.
I wyszli faryzeusze i zaczęli z nim rozprawiać, chcąc od niego znaku z nieba, próbując go. I westchnąwszy sobie w duchu mówi: “Dlaczego to pokolenie chce znaku? Amen, mówię wam, oby temu pokoleniu był dany znak!” I opuścił ich, znowu wsiadł i popłynął na drugi brzeg.
A zapomnieli wziąć chleby, i ledwie jeden chleb mieli ze sobą w łodzi. I przykazywał im tak: “Patrzcie, strzeżcie się zaczynu faryzeuszy i zaczynu Heroda”. A oni między sobą opowiadali, że nie mają chlebów. I zauważywszy to mówi im: “Co opowiadacie, że nie macie chlebów? Jeszcze nie rozumiecie i nie pojmujecie? Czy wasze serce jest głuche jak kamień? Mając oczy nie patrzycie i mając uszy nie słuchacie? A nie pamiętacie, kiedy połamałem pięć chlebów na pięć tysięcy, ile zebraliście pełnych koszyków ułomków?” Mówią mu: “Dwanaście”. “A kiedy siedem na cztery tysiące, ile zebraliście koszów pełnych ułomków?” I mówią: “Siedem”. To im powiedział: “Jeszcze nie rozumiecie?”
I przychodzą do Betsaidy. I przyprowadzają mu ślepca i proszą go, żeby go dotknął. I chwyciwszy za rękę ślepca wyprowadził go poza wieś i plunąwszy w jego oczy, nałożył na niego ręce i pytał go: “Czy widzisz co?” Podniósł oczy i powiada: “Widzę ludzi. Widzą mi się jak chodzące drzewa.” To znowu nałożył ręce na jego oczy. I przejrzał i przyszedł do siebie i wszystko jasno widział. I posłał go do jego domu mówiąc: “Tylko nie wchodź do tej wsi”.
Jezus i jego uczniowie wyszli do wiosek koło Cezarei Filipowej. I w drodze wypytał swoich uczniów mówiąc im: “Kim ludzie mówią, że ja jestem?” A oni mu powiedzieli tak: “Janem Chrzcicielem, inni [że] Eliaszem, a jeszcze inni, [że] jednym z proroków”. A on ich spytał: “A wy, kim mówicie, że jestem?” Mówi mu na to Piotr: “Ty jesteś Mesjasz”. I skarcił ich, żeby nikomu nic o nim nie mówili.
I zaczął ich nauczać, że Syn Człowieczy ma wiele wycierpieć i zostać odrzucony przez starszych i arcykapłanów i uczonych w piśmie, i zostać zabity, a po trzech dniach powstać. I całkiem otwarcie im tę rzecz powiedział. A Piotr wziąwszy go na bok zaczął go karcić. A on obrócił się i zobaczywszy swoich uczniów skarcił Piotra i mówi: “Zostaw mnie, szatanie, bo nie myślisz po Bożemu, ale po ludzku.” A przywoławszy do siebie tłum ze swoimi uczniami powiedział im: “Jeśli kto chce chodzić za mną, niech się wyprze siebie samego i niech bierze swój krzyż i niech idzie ze mną. Bo kto by chciał uratować swoje życie, straci je. A kto straci swoje życie ze względu na mnie i tę dobrą nowinę, uratuje je. Bo co to pomoże człowiekowi, jeśli cały świat zyska, a swoje życie straci? Bo co by człowiek dał za swoje życie? A kto by się zawstydził mnie i moich słów w tym pokoleniu, cudzołożnym i grzesznym, tego i Syn Człowieczy zawstydzi się, kiedy przyjdzie w chwale swojego Ojca ze świętymi wysłannikami [Boga].”
I mówił im: “Amen, mówię wam, że są tacy ze stojących tutaj, którzy nie pokosztują śmierci, aż zobaczą królowanie Boga przybyłe w mocy.”
A po sześciu dniach Jezus bierze Piotra i Jakuba i Jana i wyprowadza ich na wysoką górę na osobności, samych. I został przemieniony wobec nich. A jego szaty stały się tak lśniąco białe, że żaden folusznik na ziemi tak nie może wybielić. I pokazał się im Eliasz z Mojżeszem; i rozmawiali z Jezusem. A Piotr na to mówi Jezusowi: “Rabbi, dobrze nam, że tu jesteśmy, i zrobimy trzy namioty: jeden dla ciebie i jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza.” Bo nie wiedział, co by miał powiedzieć, bo bardzo byli przerażeni. I powstała chmura ocieniająca ich i powstał głos z tej chmury: “Ten jest moim umiłowanym synem. Słuchajcie go.” I nagle obejrzawszy się już nikogo nie widzieli, tylko Jezusa z nimi.
A kiedy schodzili z góry, przykazał im, żeby nikomu nie opowiadali, co widzieli, aż Syn Człowieczy wstanie z martwych. I zachowali tę sprawę między sobą, dociekając, co to jest “wstać z martwych”. I wypytywali go tak: “Bo uczeni w piśmie mówią, że najpierw ma przyjść Eliasz?” A on im powiedział: “Eliasz, owszem, przyjdzie i wszystko naprawi; a czemu jest napisane o Synu Człowieczym, żeby wiele wycierpiał i za nic był uważany? Ale mówię wam: I Eliasz już przyszedł, i zrobili mu, co chcieli - jak jest o nim napisane.”
A kiedy przyszedł do uczniów, zobaczył wokół nich wielki tłum i uczonych w piśmie rozprawiających pomiędzy nimi. No i cały tłum na jego widok wpadł w zachwyt i podbiegając pozdrawiali go. I zapytał ich: “O czym [tak] między sobą rozprawiacie?” I odpowiedział mu jeden z tłumu: “Nauczycielu, przyniosłem do ciebie mojego syna, który ma ducha niemego. A kiedy go złapie, szarpie go i pieni się i zgrzyta zębami i drętwieje; i powiedziałem twoim uczniom, żeby go wyrzucili, a nie mieli siły.” A on im na to mówi: “O pokolenie niewierne, jak długo mam być przy was? Jak długo mam was znosić? Przynoście go do mnie.” I przynieśli go do niego. A na jego widok duch nim zaraz potrząsnął; i padł na ziemię i toczył się i pienił. I spytał jego ojca: “Ile to już czasu, jak mu się to stało?” A on powiedział: “Od dzieciństwa. I wiele razy rzucił go w ogień i w wody, żeby go zgubić. Ale jeśli co możesz, pomóż litując się nad nami.” A Jezus mu powiedział: “»Jeśli możesz ...«? – wszystko możliwe dla wierzącego”. Na to ojciec dziecka woła tak: “Wierzę, pomagaj mojej niewierze”. A Jezus widząc, że zbiega się tłum, skarcił ducha nieczystego mówiąc mu: “Duchu niemy i głuchy, ja ci nakazuję, wyjdź z niego i już w niego nie wchodź.” I krzyknął i cały się zatrząsł i wyszedł. I stał się jak martwy, tak że wielu mówiło: “Umarł”. A Jezus chwyciwszy jego rękę podniósł go; i wstał. A kiedy wszedł do domu, jego uczniowie na osobności pytali go: “Że [też] my nie mogliśmy go wyrzucić?” I powiedział im: “Ten rodzaj nie może wyjść inaczej, jak przez modlitwę.”
I wyszedłszy stamtąd przechodzili przez Galileę, a nie chciał, żeby kto wiedział. Bo nauczał swoich uczniów i mówił im, że Syn Człowieczy teraz będzie wydany w ręce ludzi, i zabiją go, a zabity po trzech dniach powstanie. A oni nie rozumieli tej rzeczy, a bali się go zapytać.
I przyszli do Kafarnaum. A kiedy znalazł się w domu, pytał ich: “Coście roztrząsali w drodze?” A oni milczeli, bo w drodze rozmawiali, kto większy. I usiadłszy zwołał Dwunastu i mówi im: “Jeśli kto chce być pierwszy, niech będzie ostatni ze wszystkich i usługuje wszystkim.” A wziąwszy dziecko postawił między nimi na środku, i objął je i powiedział im: “Kto jedno z takich dzieci przyjmie w moje imię, mnie przyjmuje. A kto mnie przyjmie, nie mnie przyjmuje, ale tego, który mnie posłał.”
Powiedział mu Jan: “Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, że wyrzuca złe duchy w twoje imię, i zabranialiśmy mu, bo z nami nie chodził”. A Jezus powiedział: “Nie zabraniajcie mu, bo nie ma takiego, który by w moje imię dokonał wielkiej rzeczy, i mógł mi łatwo złorzeczyć. Bo kto nie jest przeciw nam, jest z nami. A kto wam da wypić kielich wody, dlatego że jesteście od Mesjasza, amen, mówię wam: Nie straci swojej zapłaty.
A kto sprawi że się zagubi jedno z tych małych - tych, którzy we mnie wierzą, [to] już lepiej założyć mu na szyję ośli kamień z młyna i rzucić w morze. A jeśli gubi cię twoja ręka, odetnij ją. Lepiej jest, że kalekim wejdziesz do życia, niż mając dwie ręce pójść do Gehenny, w nieugaszony ogień. A jeśli gubi cię twoja stopa, odetnij ją. Lepiej że chromym wejdziesz do życia, niż mając dwie stopy być wrzuconym do Gehenny. A jeśli gubi cię twoje oko, wyrzuć je. Lepiej jest jednookim wejść do królestwa Boga, niż mając dwoje oczu być wrzuconym do Gehenny, gdzie ich robak nie umiera, a ogień nie gaśnie. Bo każdy będzie posolony ogniem. Świetna [jest] sól, ale jeśli przestanie być słona, to czym ją przyprawicie? Miejcie sól w sobie i bądźcie zgodni między sobą.”
A stamtąd przychodzi w granice Judei i za Jordan. I znowu tłumy zeszły się do niego, a on, jak zwykł, znowu ich nauczał. A faryzeusze podeszli i pytali go, czy mężowi wolno oddalić żonę - próbując go. A on mówi im na to: “Co wam przykazał Mojżesz?” A oni powiedzieli: “Mojżesz pozwolił napisać dokument rozwodu i oddalić. A Jezus im powiedział: “Z powodu twardości waszego serca napisał wam to przykazanie: A od początku stworzenia uczynił je męskim i żeńskim. Dlatego człowiek zostawi swojego ojca i matkę i przylgnie do swojej żony i będą dwoje w jednym ciele. Tak że już nie są dwoje, ale jedno ciało. Co więc Bóg zaprzągł pod jedno jarzmo, człowiek niech nie rozdziela.” A w domu uczniowie znowu pytali go o to. I mówi im: “Kto by oddalił swoją żonę i poślubił inną, cudzołoży wobec niej. I ta, gdyby po rozstaniu się z mężem poślubiła innego, cudzołoży.”
I przynosili mu dzieci, żeby ich dotknął. A uczniowie zaczęli ich karcić. A Jezus widząc to oburzył się i powiedział im: “Pozwólcie, dzieciom przychodzić do mnie; nie zabraniajcie im, bo do takich należy królestwo Boga. Amen, mówię wam kto nie przyjmie królowania Boga jak dziecko, nie wejdzie do niego.” I objął je i błogosławił, kładąc na nie ręce.
A kiedy ruszał w drogę, podbiegł jeden i upadłszy przed nim na kolana pytał go: “Dobry nauczycielu, co mam robić, żeby odziedziczyć życie wieczne?” A Jezus mu powiedział: “Co mnie nazywasz dobrym? Nie ma dobrych, tylko sam Bóg. Przykazania znasz: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie mów fałszywego świadectwa, nie ograbiaj, czcij twojego ojca i matkę.” A on mu odrzekł: “Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegam od mojej młodości.” A Jezus przypatrzył się mu, ukochał go i powiedział mu: “Brak ci jednego. Odejdź, sprzedaj co masz, i daj biednym, a będziesz miał skarb w niebie, a potem: chodź ze mną.” A on sposępniał na to słowo i odszedł zasmucony, bo miał wiele posiadłości.
A Jezus obejrzał się [za nim] i mówi swoim uczniom: “Z jakim trudem wchodzą do królestwa Boga, ci, którzy mają majątek.” A uczniowie dziwili się na jego słowa. A Jezus znowu na to im mówi: “Dzieci, jak trudno jest wejść do królestwa Boga. Łatwiej wielbłądowi przejść przez Ucho Igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Boga.” A oni jeszcze bardziej się zdumiewali mówiąc: “To kto się może uratować?” Jezus popatrzył po nich i mówi: “U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga, bo wszystko możliwe u Boga.” Piotr zaczął mówić do niego: “Patrz, my wszystko opuściliśmy i poszliśmy z tobą.” Powiedział Jezus: “Amen, mówię wam, nie ma nikogo, kto by opuścił dom albo braci, albo siostry, albo matkę, albo ojca, albo dzieci, albo pole, ze względu na mnie i ze względu na tę Dobrą Nowinę, żeby w tym czasie pośród prześladowań nie dostał sto razy więcej domów i braci, i sióstr, i matek, i dzieci, i pól, a w przyszłym świecie życia wiecznego. A wielu pierwszych będzie ostatnimi i ostatnich pierwszymi.”
Byli wtedy w drodze idąc w górę ku Jerozolimie. A Jezus ich wyprzedzał. I dziwili się. A ci, którzy szli z nimi bali się. I znowu wziąwszy ze sobą Dwunastu zaczął im mówić o tym, co miało mu się przydarzyć: “Patrzcie, wchodzimy do Jerozolimy, a Syn Człowieczy będzie wydany arcykapłanom i uczonym w piśmie i zasądzą go na śmierć i wydadzą go poganom. I wykpią go i oplują, i ubiczują go i zabiją, a po trzech dniach powstanie.”
I podchodzą do niego Jakub i Jan, synowie Zebedeusza, mówiąc mu: “Nauczycielu, chcemy, żebyś dla nas zrobił, o co cię poprosimy.” A on im powiedział: “Co chcecie, żebym dla was zrobił?” A oni mu powiedzieli: “Daj nam, żebyśmy w twojej chwale usiedli jeden po twojej prawej a drugi po lewej.” A Jezus im powiedział: “Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie wypić kielich, który ja piję, albo zostać ochrzczeni chrztem, którym ja daję się ochrzcić?” A oni mu powiedzieli: “Możemy”. A Jezus im powiedział: “Wypijecie kielich, który ja piję, i będziecie ochrzczeni chrztem, którym ja daję się ochrzcić. Ale nie do mnie należy dać [wam] usiąść po mojej prawej lub lewej, ale tym, dla których [to] jest przygotowane.” A dziesięciu usłyszawszy [to] zaczęło się oburzać na Jakuba i Jana. A Jezus przywołał ich do siebie i mówi im: “Wiecie, że ci, którzy sądzą, że przewodzą narodom, podporządkowują je a ich wielcy okazują wobec nich władzę. A wśród was tak nie jest; ale kto by chciał wśród was stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał u was być pierwszym, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, żeby mu służono, ale służyć i dać swoje życie na okup za wielu.”
I przychodzą do Jerycha. A kiedy ruszał z Jerycha, on i jego uczniowie i pokaźny tłum, syn Tymeusza, Bartymeusz, ślepy żebrak, siedział przy drodze. A kiedy usłyszał, że to Jezus Nazareńczyk, zaczął krzyczeć i wołać: “Synu Dawida, Jezusie, zlituj się nade mną.” I wielu go karciło, żeby zamilkł. A on jeszcze bardziej krzyczał: “Synu Dawida, zlituj się nade mną.” A Jezus stanął i powiedział: “Zawołajcie go”. I wołają ślepego, mówiąc mu: “Odwagi, wstań, woła cię”. A on zrzucił swój płaszcz, zerwał się i przyszedł do Jezusa. A Jezus mówi mu na to: “Co chcesz, żebym ci zrobił?” A ślepy powiedział mu: “Rabbuni, żebym przejrzał.” A Jezus mu powiedział: “Odejdź, uratowała cię twoja wiara.” No i przejrzał i poszedł z nim w drogę.

ROZSTRZYGNIĘCIE (MK 11,1 - 15,47)#

A kiedy zbliżyli się do Jerozolimy, do Betfage i Betanii przy Górze Oliwnej, wysyła dwu swoich uczniów i mówi im: “Idźcie do wsi naprzeciw, a zaraz z brzegu znajdziecie uwiązane oślę, na którym nikt jeszcze nie jeździł. Odwiążcie je i przyprowadźcie. A gdyby ktoś wam powiedział: Czemu to robicie? – powiedzcie: Panu jest potrzebne i zaraz je tu odeśle z powrotem.” I poszli i znaleźli oślę uwiązane do bramy, na zewnątrz, na ulicy; i odwiązali je. A jacyś ze stojących tam mówili im: “Co to ma być, że odwiązujecie oślę?” A oni im powiedzieli, jak Jezus im kazał. I pozwolili im. I przyprowadzają oślę do Jezusa i narzucają na nie swoje płaszcze; i usiadł na nim. A wielu zaczęło słać swoje płaszcze na drodze, a inni ścinali gałązki z pól. A ci, którzy szli przodem i obok, krzyczeli: “Hosanna. Błogosławiony, który przychodzi w imię Pana. Błogosławione królowanie naszego ojca Dawida, które nadchodzi. Hosanna na wysokościach.”
I wszedł do Jerozolimy, do świątyni, i po obejrzeniu wszystkiego, w wieczornej godzinie wyszedł z Dwunastoma do Betanii.
A nazajutrz, kiedy wyszli z Betanii, zgłodniał. A zobaczywszy z daleka figę okrytą liśćmi, podszedł, czy też znajdzie co na niej. I przyszedł do niej i nie znalazł nic, tylko liście, bo nie była to pora fig. I powiedział jej na to: “Żeby już nikt nigdy z ciebie nie jadł owocu.” A jego uczniowie [to] słyszeli.
I przychodzą do Jerozolimy. A skoro wszedł do świątyni zaczął wyrzucać sprzedających i kupujących w świątyni, i poprzewracał stoły tych, którzy wymieniali pieniądze, i ławy sprzedawców gołębi. I nie pozwalał, żeby kto jaką rzecz przeniósł przez świątynię. I nauczał, i mówił im: “Czy nie jest napisane: Mój dom będzie nazwany domem modlitwy dla wszystkich narodów? A wy z niego zrobiliście jaskinię zbójców.”
I usłyszeli [o tym] arcykapłani i uczeni w piśmie, i zastanawiali się, jakby go zgubić. Bo się go bali. Bo cały tłum zdumiewał się jego nauką. A kiedy nastawał wieczór, wychodzili na zewnątrz miasta.
A przechodząc rano zobaczyli tę figę uschłą od korzeni. I Piotr, przypomniawszy sobie, mówi mu: “Rabbi, patrz, figa, którą przekląłeś, uschła.” A Jezus mówi im na to: “Miejcie wiarę w Boga. Amen, mówię wam, że kto powie tej górze: Unieś się i rzuć się w morze, a nie zawaha się w swoim sercu, ale będzie wierzył, że mu się stanie, co powie - tak będzie. Dlatego mówię wam: Wierzcie, że otrzymacie wszystko, o co się modlicie i prosicie - a tak będzie. A kiedy stajecie do modlitwy, jeśli co macie przeciw komu, odpuszczajcie, żeby i wasz Ojciec - Ten w niebie - odpuścił wam wasze występki.”
I przychodzą znowu do Jerozolimy. A kiedy on się przechadza w świątyni, przychodzą do niego arcykapłani i uczeni w piśmie i starsi. I powiedzieli mu: “Jakim prawem robisz takie [rzeczy]? Albo kto ci dał takie prawo, żebyś to czynił?” A Jezus im powiedział: “Ja was zapytam o jedną rzecz, i odpowiedzcie mi, a [wtedy] wam powiem, jakim prawem to czynię. Czy chrzest Jana był z nieba czy od ludzi? Odpowiedzcie mi.” I rozważali między sobą, mówiąc: “Jeśli powiemy: Z nieba, powie: To dlaczego mu nie uwierzyliście? Ale czy powiemy: od ludzi?” Bali się ludzi; bo wszyscy uważali, że Jan był naprawdę prorokiem. I odpowiadając Jezusowi mówią: “Nie wiemy”. A Jezus im mówi: “Ja też wam nie powiem, jakim prawem to czynię.”
I zaczął im mówić w podobieństwach: “Pewien człowiek zasadził winnicę, i otoczył ogrodzeniem i wykopał dół pod tłocznię, i zbudował wieżę, i wynajął ją rolnikom, i odjechał. A [kiedy był] czas, wysłał do rolników sługę, żeby wziął od rolników z owoców winnicy. A oni go schwycili i pobili i odesłali z niczym. I znowu wysłał do nich innego sługę. A tego zranili w głowę i znieważyli. I wysłał innego. A tego zabili. I wielu innych. To ich albo pobili, albo zabili. Jeszcze miał jednego: umiłowanego syna. [To] jego w końcu wysłał do nich, mówiąc: Uszanują mojego syna. A tamci rolnicy powiedzieli sobie: To jest dziedzic. Chodźcie, zabijmy go, a dziedzictwo będzie nasze. I schwytali go i zabili i wyrzucili go poza winnicę. To co zrobi pan winnicy? Przyjdzie i wygubi rolników, a winnicę da innym. Czy nie czytaliście Pisma: Kamień, który odrzucili budujący, ten stał się głowicą węgła. Stało się to przez Pana i jest dziwem w naszych oczach?”
I myśleli go schwytać. A przestraszyli się tłumu, bo [ludzie] rozumieli, że [to] o nich opowiedział to podobieństwo. I zostawili go i odeszli.
I wysyłają do niego niektórych faryzeuszów i herodian, żeby go pochwycić na słowie. I przyszedłszy mówią mu: “Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdziwy i nie zależysz od nikogo, bo nie patrzysz, jak człowiek się przedstawia, ale nauczasz drogi Bożej w prawdzie. Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie? Mamy dać, czy nie dać?” A on przejrzawszy ich grę powiedział im: “Co mnie wystawiacie na próbę? Przynieście mi denara, pokażcie.” A oni przynieśli. I mówi im: “Czyj [jest] ten obraz i napis?” A oni mu powiedzieli: “Cezara”. A Jezus im powiedział: “Co jest Cezara, dajcie Cezarowi, a co Boga Bogu”. I zdumiewali się [nad] nim.
I przychodzą do niego saduceusze, którzy mówią, że nie ma powstania [z martwych], i pytali go tak: “Nauczycielu, Mojżesz nam napisał, że gdyby czyjś brat umarł i pozostawił żonę, a nie wydał dziecka, żeby jego brat wziął żonę i wzbudził potomstwo swojemu bratu. Było siedmiu braci. I pierwszy wziął żonę i umarł nie wydając potomstwa. I drugi ją wziął i umarł, nie pozostawiwszy potomstwa. I trzeci tak samo. I siedmiu [ich] nie wydało potomstwa. W końcu umarła i ta kobieta. Kiedy powstaną, którego z nich będzie żoną? Bo siedmiu ją miało za żonę.” Powiada im Jezus: “Czy nie [właśnie] z tego powodu błądzicie, nie znając Pism ani mocy Boga? Bo kiedy powstaną z martwych, już się nie żenią ani za mąż wychodzą, ale są jak aniołowie w niebie. A, o martwych, że powstają, nie czytaliście w księdze Mojżesza, kiedy mowa o cierniowym krzaku, jak Bóg mu powiedział: Ja [jestem] Bogiem Abrahama i Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba? Bóg nie jest [Bogiem] martwych, ale żyjących. Bardzo błądzicie.”
I podszedł jeden z uczonych w piśmie, który słyszał, jak o tym rozprawiali, i widząc że dobrze im odpowiedział, zapytał go: “Które przykazanie jest pierwsze ze wszystkich?” Jezus odpowiedział: “Pierwsze jest: Słuchaj, Izraelu, Pan, nasz Bóg, Pan jest jeden. I będziesz miłował Pana, twego Boga, całym twoim sercem, i całym twoim życiem, i całym twoim umysłem, i całą twoją siłą. A drugie: Będziesz miłował twego bliźniego, jak siebie samego. Nie ma innego przykazania większego od tych.” I powiedział mu uczony w piśmie: “Pięknie, nauczycielu, prawdę powiedziałeś, że jest jeden i nie ma innego poza nim. A miłować go całym sercem, i całym rozumem i całą siłą, i miłować bliźniego jak siebie, [to] jest więcej niż wszystkie całopalenia i ofiary.” A Jezus widząc, że odpowiedział rozumnie, powiedział mu: “Nie jesteś daleko od królowania Boga”. I już nikt nie odważał się go pytać.
A Jezus na to mówił, nauczając w świątyni: “Czemu uczeni w piśmie mówią, że Mesjasz jest synem Dawida? Sam Dawid powiedział w duchu świętym: Rzekł Pan do mego Pana: Siądź po mojej prawicy, aż położę twoich wrogów pod twoje stopy. Sam Dawid nazywa go Panem, to jak miałby być jego synem?” A wielki tłum słuchał go z chęcią.
A [on] w swojej nauce mówił tak: “Uważajcie na uczonych w piśmie, którzy lubią przechadzki w długich szatach, i pozdrowienia na rynkach, i pierwsze krzesła w synagogach, i pierwsze miejsca przy stołach. Ci objadają domy wdów pod pozorem długich modlitw. Oni otrzymają większy wyrok.”
I usiadł naprzeciw skarbony i patrzał, jak tłum rzuca pieniądze do skarbony. I wielu bogatych wrzucało wiele. A przyszła jedna biedna wdowa i rzuciła dwa pieniążki, to jest ćwierć asa. I przywoławszy do siebie swoich uczniów powiedział im: “Amen, mówię wam, że ta biedna wdowa wrzuciła więcej od wszystkich wrzucających do skarbony. Bo wszyscy wrzucali z tego, co im zbywa, a ona z tego, czego jej brak, wrzuciła wszystko, co miała, całe swoje utrzymanie.”
A kiedy wychodzili ze świątyni, mówi mu jeden z jego uczniów: “Nauczycielu, patrz, jakie kamienie i jakie budowle.” A Jezus mu powiedział: “Widzisz te wielkie budowle? Kamień na kamieniu tu nie zostanie, który by nie był zwalony.”
A kiedy siedział na Górze Oliwnej naprzeciwko świątyni, Piotr i Jakub i Jan i Andrzej pytali go na osobności: “Powiedz nam, kiedy to będzie i jaki [będzie] znak, że ma się spełnić to wszystko?” A Jezus zaczął im mówić: “Patrzcie, żeby was kto nie zwiódł. Wielu przyjdzie w moje imię mówiąc, że to ja jestem, i wielu zwiodą. A kiedy usłyszycie o wojnach i wieściach wojennych, nie dawajcie się zastraszyć. [To] musi się stać, ale [to] jeszcze nie koniec. Bo naród powstanie przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Miejscami będą trzęsienia ziemi, i będzie głód – a to [jest] początek bólów porodu. A wy patrzcie sami na siebie. Będą was wydawać do trybunałów i do synagog, ze względu na mnie będziecie bici i stawiani przed namiestników i królów – na świadectwo dla nich. Ale najpierw ma być głoszona ta dobra nowina wszystkim narodom. A kiedy ci, którzy was wydadzą, będą was prowadzić, nie martwcie się naprzód, co powiecie, ale mówcie, co wam zostanie dane w tej godzinie, bo nie wy mówicie, ale duch święty. I wyda brat brata na śmierć, i ojciec dziecko, i dzieci powstaną przeciw rodzicom i ich uśmiercą. I z powodu mojego imienia będziecie znienawidzeni przez wszystkich. A uratowany będzie ten, kto wytrwa do końca.
A kiedy zobaczycie obrzydliwość spustoszenia tam, gdzie jej być nie powinno – kto czyta, niech rozumie! – wtedy ci z Judei niech uciekną w góry; a kto [będzie] na tarasie, niech nie schodzi, ani niech nie wchodzi, by cokolwiek zabrać ze swojego domu. A kto [będzie] na polu, niech nie wraca po płaszcz. Biada zaś ciężarnym i karmiącym piersią w te dni. Módlcie się, żeby to się nie stało zimą. Bo dni te będą uciskiem, jakiego nie było od początku stworzenia, które stworzył Bóg, aż do teraz, i już nie będzie. A gdyby Pan tych dni nie skrócił, nikt żywy by się nie uratował. Ale skróci je z powodu tych, których sobie wybrał. A wtedy, jeśli kto wam powie: »Patrzcie, tu [jest] Mesjasz«, »Patrzcie, tam«, nie wierzcie. Bo powstaną fałszywi Mesjasze i fałszywi prorocy i będą udawali znaki i cuda żeby, jeśli to możliwe, zwieść wybranych. A wy uważajcie, przepowiedziałem wam wszystko.
Ale w tamtych dniach po takim ucisku słońce się zaćmi i księżyc nie da swojego blasku. A gwiazdy będą spadać z nieba i moce niebios zostaną zachwiane. A wtedy zobaczą Syna Człowieczego przychodzącego na obłokach z wielką mocą i chwałą. I wyśle wtedy swoich zwiastunów i zbierze swoich wybranych z czterech wiatrów, od skraju ziemi do skraju nieba.
A od figowca nauczcie się podobieństwa: kiedy jego gałąź mięknie i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, skoro zobaczycie, że to się dzieje, poznacie, że [już] jest blisko – u drzwi. Amen, mówię wam, że nie przeminie to pokolenie, zanim to wszystko się stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą.
A o tym dniu albo godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani syn, tylko sam Ojciec. Uważajcie, nie śpijcie (i módlcie się) – bo nie wiecie, kiedy przyjdzie pora. [To tak,] jak z człowiekiem, który jest w obcym kraju. Opuścił swój dom i dał swoim sługom władzę i każdemu jego pracę, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał. Czuwajcie więc, bo nie wiecie kiedy przyjdzie pan domu – czy wieczorem, czy w środku nocy, czy o pianiu koguta, czy rano. Żeby nie zastał was śpiących przychodząc nagle. A co mówię wam, mówię wszystkim: Czuwajcie!”
I za dwa dni była Pascha i Przaśniki. A arcykapłani i uczeni w piśmie myśleli schwytać go podstępem i zabić. Ale mówili: “Nie w święto, żeby nie było wrzawy wśród ludu”.
A kiedy on był w Betanii, w domu Szymona Trędowatego i spoczywał [przy stole], przyszła kobieta mająca w alabastrze wonność z prawdziwego nardu, bardzo poszukiwaną. Skruszyła alabaster i wylała [wonność] na jego głowę. A niektórzy oburzali się między sobą: “Po co taka strata wonności? Bo można było sprzedać tę wonność za ponad trzysta denarów i rozdać biednym.” I parskali na nią z gniewu. A Jezus powiedział: “Zostawcie ją. Dlaczego sprawiacie jej przykrość? Zrobiła dla mnie piękną rzecz. Bo biednych macie wśród siebie zawsze, i kiedy chcecie, możecie im dobrze czynić, a mnie nie zawsze macie. Zrobiła, co mogła: już naprzód namaściła moje ciało na pogrzeb. I mówię wam, amen, gdziekolwiek będzie głoszona ta dobra nowina na całym świecie, na jej pamiątkę będzie opowiadane i to, co ona zrobiła.”
A Judasz Iszkariota, jeden z Dwunastu, poszedł do arcykapłanów, żeby im go wydać. A oni usłyszawszy [o tym] ucieszyli się i obiecali dać mu srebro. I szukał sposobnej chwili, żeby go wydać.
A pierwszego dnia Przaśników, kiedy ofiarowali Paschę, mówią mu jego uczniowie: “Gdzie chcesz, żebyśmy poszli i przygotowali, żebyś zjadł Paschę?” I wysyła dwu swoich uczniów i mówi im: “Idźcie do miasta, a natkniecie się na człowieka niosącego dzban wody. Idźcie z nim, a gdzie wejdzie, powiedzcie panu domu: Nauczyciel mówi: Gdzie jest dla mnie gospoda, gdzie bym zjadł Paschę z moimi uczniami? A on wam pokaże wielkie piętro, usłane i gotowe. I tam przygotujcie dla nas.” A uczniowie wyszli i poszli do miasta i znaleźli [wszystko] jak im powiedział, i przygotowali Paschę. A kiedy nastał wieczór, przychodzi z Dwunastoma. A kiedy spoczywali przy stole i jedli, Jezus powiedział: “Amen, mówię wam: Jeden z was, który je ze mną, wyda mnie.” Zaczęli się smucić i mówić jeden przez drugiego: “Ale nie ja?” A on im powiedział: “Jeden z Dwunastu, który ze mną zanurza rękę w misie. Bo, owszem, Syn Człowieczy odchodzi, jak jest o nim napisane, ale biada człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy zostaje wydany. Lepiej, żeby się taki człowiek nie urodził.”
A kiedy oni jedli, wziął chleb, pobłogosławił, połamał i dał im, i powiedział: “Bierzcie, to jest moje ciało.” I z dziękczynieniem wziąwszy kielich, dał im, i pili z niego wszyscy. I powiedział im: “To jest moja krew przymierza, która się wylewa za wielu. Amen, mówię wam: Już nie wypiję z owocu winorośli, aż do tego dnia, kiedy go będę pił nowy w królestwie Boga.” I zaśpiewali hymn i wyszli ku Górze Oliwnej.
I mówi im Jezus: “Wszyscy się zgubicie. Bo jest napisane: Porażę pasterza, a owce zostaną rozproszone. Ale kiedy zostanę podniesiony [z martwych], pójdę przed wami do Galilei.” A Piotr mu powiada: “Nawet jeśli wszyscy się zgubią, ja nie.” A Jezus mu mówi: “Amen, mówię ci: Ty dzisiaj, tej nocy, zanim kogut dwa razy zapieje, trzy razy się mnie wyprzesz.” A on tym bardziej powtarzał: “Nigdy się ciebie nie wyprę, choćbym miał umrzeć razem z tobą.” I wszyscy mówili tak samo.
I przychodzą do posiadłości, która się nazywa Getsemani, i mówi swoim uczniom: “Usiądźcie tu, aż się pomodlę.” I zabiera ze sobą Piotra i Jakuba i Jana. I zaczął się lękać i trwożyć, i mówi im: “Smutna jest moja dusza aż do śmierci. Zostańcie tu i czuwajcie.” I poszedł nieco naprzód, padł na ziemię i modlił się, żeby jeśli to możliwe, minęła go ta godzina. I mówił: “Abba, Ojcze, dla ciebie wszystko możliwe. Zabierz ode mnie ten kielich, ale nie co ja chcę, ale co ty”. I przychodzi i znajduje ich śpiących. I mówi Piotrowi: “Szymonie, śpisz? Nie miałeś siły jedną godzinę czuwać? Czuwajcie i módlcie się, żebyście nie weszli w pokusę. Wprawdzie duch ochoczy, ale ciało słabe.” I znowu odszedł i modlił się mówiąc te same słowa. I znowu przyszedł i znalazł ich śpiących, bo mieli ciężkie powieki. I nie wiedzieli co mu odpowiedzieć. I trzeci raz przychodzi i mówi im: “Dalej śpicie i odpoczywacie? Dosyć. Przyszła godzina i Syn Człowieczy właśnie jest wydawany w ręce grzeszników. Wstańcie, idziemy. Patrzcie, zbliżył się ten, co mnie wydał.”
No i kiedy on jeszcze mówił, przychodzi Judasz, jeden z Dwunastu a z nim tłum z mieczami i kijami [posłany] przez arcykapłanów i uczonych w piśmie i starszych. A zdrajca, dał im taki znak: “ [To] jest ten, którego pocałuję. Chwyćcie go i bezpiecznie odprowadźcie.” No i podszedł do niego i mówi: “Rabbi!” I pocałował go. A oni podnieśli na niego ręce i chwycili go. A jeden ze stojących obok wyciągnął miecz i uderzył sługę arcykapłana i pozbawił go ucha. A Jezus im na to powiedział: “Wyszliście mnie pochwycić z mieczami i kijami, jak na zbójcę? Co dzień byłem z wami nauczając w świątyni i nie chwyciliście mnie - ale żeby się wypełniły Pisma.” I wszyscy opuścili go i uciekli.
A jakiś młodzieniec poszedł z nim razem, okryty prześcieradłem na nagim ciele. I chwytają go. A on zostawił prześcieradło i uciekł nagi.
I zaprowadzili Jezusa do arcykapłana. I schodzą się [tam] wszyscy arcykapłani i starsi i uczeni w piśmie. A Piotr szedł za nim z daleka aż do wewnątrz na dziedziniec arcykapłana, i razem ze sługami siedział i grzał się przy ognisku. A arcykapłani i cały Sanhedryn szukali świadectwa przeciw Jezusowi, żeby go uśmiercić, a nie znajdowali. Bo wielu kłamliwie świadczyło przeciw niemu, a [ich] świadectwa nie były zgodne. I jacyś wstali i kłamliwie świadczyli przeciw niemu tak: “My słyszeliśmy go mówiącego: Ja zburzę ten przybytek uczyniony ręką, i przez trzy dni zbuduję inny nie ręką uczyniony.” Ale i w tym ich świadectwo nie było zgodne. A arcykapłan stanął pośrodku i zapytał Jezusa tak: “Nic nie odpowiadasz, [na to,] co przeciw tobie świadczą?” A on milczał i nic nie odpowiedział. Arcykapłan znowu go zapytał i mówi mu: “Czy ty jesteś Mesjaszem, synem Błogosławionego?” A Jezus powiedział: “Ja jestem. I zobaczycie Syna Człowieczego siedzącego po prawicy Mocy i przychodzącego na obłokach nieba.” A arcykapłan rozdarł swoją tunikę i mówi: “Co nam jeszcze trzeba świadków? Słyszeliście bluźnierstwo. Co wam się zdaje?” A oni wszyscy wydali wyrok: “On jest winien śmierci.” I różni zaczęli na niego pluć i zasłaniać jego twarz i policzkować go i mówić mu: “Prorokuj”. A słudzy przyjęli go biciem.
A kiedy Piotr był [tam] na dole, na dziedzińcu, przychodzi jedna ze służących arcykapłana i zobaczywszy Piotra grzejącego się, przyjrzała się mu i mówi: “I ty byłeś z tym Nazareńczykiem, Jezusem”. A on się wyparł mówiąc: “Ani [go] znam, ani nie wiem, o czym mówisz.” I wyszedł na zewnątrz na pierwszy dziedziniec, i zapiał kogut. A służąca zobaczywszy go znowu zaczęła mówić stojącym obok: “On jest z nich!” A on się znowu wypierał. A po chwili stojący obok znowu mówili Piotrowi: “Naprawdę jesteś z nich, bo jesteś Galilejczykiem.” A on zaczął się zaklinać i przysięgać: “Nie znam tego człowieka, o którym mówicie.” No i kogut zapiał drugi raz. I Piotr przypomniał sobie, co mu Jezus powiedział: “Zanim kogut dwa razy zapieje, trzy razy się mnie wyprzesz.” I padł [na ziemię] i płakał.
No a rankiem arcykapłani zrobili naradę ze starszymi i uczonymi w piśmie i z całym Sanhedrynem i związali Jezusa i odprowadzili i wydali Piłatowi. A Piłat go zapytał: “Ty jesteś królem Judejczyków?” A on na to mówi: “Ty [to] powiedziałeś.” A arcykapłani bardzo go oskarżali. A Piłat znowu pytał go tak: “Nic nie odpowiadasz? Patrz, jak cię oskarżają.” A Jezus już nic nie odpowiedział, tak że Piłat się dziwił.
A na święto zwalniał im jednego więźnia, o którego prosili. A był [jeden] imieniem Barabasz, schwytany z buntownikami, którzy w rozruchach popełnili zabójstwo. A tłum podszedł i zaczął prosić, [żeby to] zrobił dla nich jak [zwykle]. A Piłat im odpowiedział tak: “Chcecie, to wam uwolnię króla Judejczyków?” Bo wiedział, że arcykapłani wydali go z zawiści. A arcykapłani podburzyli tłum, żeby im raczej uwolnił Barabasza. A Piłat na to im mówił: “Co więc chcecie, żebym zrobił z tym, o którym mówicie »król Judejczyków«?” A oni znowu zakrzyknęli: “Ukrzyżuj go!” A Piłat im mówił: “Cóż złego zrobił?” A oni jeszcze bardziej zakrzyknęli: “Ukrzyżuj go!” A Piłat chcąc zadowolić tłum, uwolnił im Barabasza, a Jezusa ubiczował i wydał, na ukrzyżowanie.
A żołnierze odprowadzili go na wewnętrzny dziedziniec, to jest [do] pretorium, i zwołują całą kohortę. I ubierają go w purpurę i splótłszy cierniowy wieniec wkładają mu. I zaczęli go pozdrawiać: “Witaj, królu Judejczyków”. I bili go po głowie trzciną i opluwali go, a zginając kolana kłaniali się mu. A kiedy go wykpili, zdjęli z niego purpurę i włożyli na niego jego szaty. I wyprowadzają go, żeby go ukrzyżować.
I przymuszają przechodzącego [tam] niejakiego Szymona Cyrenejczyka, wracającego z pola (ojca Aleksandra i Rufusa) żeby wziął jego krzyż. I prowadzą go na miejsce [nazywane] Golgotą, to jest w tłumaczeniu »Miejsce Czaszki«. I dawali mu wino zaprawione mirą, ale on nie przyjął. I krzyżują go, i rozdzielają sobie jego szaty, rzucając o nie los, kto co weźmie. A była godzina trzecia, kiedy go ukrzyżowali. I był napis - wypisana jego wina: “Król Judejczyków”. A z nim krzyżują dwu zbójców, jednego z jego prawej i jednego z lewej. A przechodzący bluźnili mu, kręcąc głowami i mówiąc: “Oho! Ten, który burzy przybytek i w trzy dni buduje! Uratuj sam siebie schodząc z krzyża.” Podobnie też arcykapłani z uczonymi w piśmie kpili między sobą tak: “Innych ratował, siebie uratować nie może. Mesjasz, król Izraela! Niech teraz zejdzie z krzyża, byśmy zobaczyli i uwierzyli.” I lżyli go [też ci] razem [z nim] ukrzyżowani.
A kiedy przyszła godzina szósta, nastała ciemność na całej ziemi aż do godziny dziewiątej. A o godzinie dziewiątej Jezus zawołał wielkim głosem: “Eloi, Eloi, lema sabachtani?!” To jest w tłumaczeniu: “Mój Boże, mój Boże, czemuś mnie opuścił?!” A niektórzy ze stojących obok mówili: “Patrzcie, Eliasza woła”. Ktoś podbiegł i napełniwszy gąbkę octem, włożył na trzcinę i poił go mówiąc: “Pozwólcie, zobaczymy, czy Eliasz przyjdzie go zdjąć.” A Jezus wydał wielki krzyk i wyzionął ducha. I zasłona przybytku rozdarła się na dwoje od góry aż do dołu.
Setnik - stojący tam naprzeciw niego - widząc, że tak wyzionął ducha, powiedział: “Naprawdę, ten człowiek był synem Boga.” I były [tam] też i patrzyły z daleka kobiety, które chodziły z nim, kiedy był w Galilei i służyły mu, a wśród nich Maria Magdalena i Maria, matka małego Jakuba i Jozesa, i Salome, i wiele innych, które razem z nim weszły do Jerozolimy.
A kiedy już nastał wieczór, jako że było Przygotowanie, to jest przed szabatem, przyszedł Józef z Arymatei, dostojny członek rady, który wyczekiwał królowania Boga. Odważył się pójść do Piłata i poprosił go o ciało Jezusa. A Piłat dziwił się, że już umarł, i przywoławszy setnika zapytał go, czy dawno umarł. A kiedy wywiedział się od setnika, podarował zwłoki Józefowi. A [ten] kupił prześcieradło, zdjął go, owinął prześcieradłem i położył go w grobowcu, który był wyciosany ze skały, i zatoczył kamień na wejście grobowca. A Maria Magdalena i Maria Jozesowa widziały, gdzie został położony.

KONKLUZJA (MK 16,1-8)#

I kiedy minął szabat, Maria Magdalena i Maria Jakubowa i Salome kupiły wonności, żeby pójść i namaścić go. I wcześnie rano pierwszego dnia tygodnia przychodzą do grobowca po wschodzie słońca. I mówiły do siebie: “Kto nam odtoczy kamień od wejścia do grobowca?” Patrzą i widzą, że kamień już jest odtoczony, a był bardzo wielki. A kiedy weszły do grobowca, zobaczyły młodzieńca siedzącego z prawej strony, okrytego białą szatą, i przelękły się. On mówi do nich: “Nie lękajcie się. Jezusa szukacie, Nazarejczyka, ukrzyżowanego? Powstał, tu go nie ma. Oto miejsce, gdzie go złożyli. Ale idźcie stąd, powiedzcie jego uczniom i Piotrowi, że idzie przed wami do Galilei. Tam go zobaczycie, jak wam powiedział.” I wyszły i uciekły od grobowca, bo całe drżały i były jak bez siebie; i nikomu nic nie powiedziały, bo się bały.

GLOSSA#

[A wszystko, co im przekazano, zwięźle ogłosiły tym wokół Piotra. A potem i sam Jezus rozsyłał przez nich na wschód i zachód świętą i niezniszczalną wieść wiecznego wybawienia. Amen.]

DODATEK (MK 16,9 - 20)#

Kiedy zaś powstał rankiem pierwszego dnia [Jezus] zjawił się najpierw Marii Magdalenie, z której wyrzucił siedem demonów. To ona przyszła i oznajmiła tym, którzy byli z nim, bolejącym i płaczącym. A oni kiedy usłyszeli, że żyje, i że ona go widziała, nie uwierzyli. A potem zjawił się w innej postaci dwom z nich, kiedy byli w drodze na wieś. I ci poszli i oznajmili pozostałym; im też nie uwierzyli.
Później zjawił się samym jedenastu, kiedy spoczywali przy stole; i złajał ich niewiarę i twardość serca, że nie uwierzyli tym, którzy widzieli go podniesionego [z martwych]. I powiedział im: “Idźcie na cały świat i ogłoście tę Dobrą Nowinę całemu stworzeniu. Wierzący i ochrzczony będzie uratowany, a kto nie wierzy, będzie potępiony. A wierzącym będą towarzyszyć takie znaki: w moje imię będą wyrzucali demony, będą mówili nowymi językami. Będą brali węże do rąk, a choćby coś śmiertelnego wypili, nie zaszkodzi im. Na niemocnych będą kładli ręce i będą się mieli dobrze.”
Tak więc Pan, Jezus, kiedy im [to] powiedział, został wzięty do nieba i usiadł po prawicy Boga. A oni wyszli i zaczęli wszędzie głosić. A Pan współdziałał z nimi i umacniał słowo przez towarzyszące [mu] znaki.

Add new attachment

Only authorized users are allowed to upload new attachments.
« This page (revision-1) was last changed on 01-lis-2011 14:24 by UnknownAuthor  
G’day (anonymous guest) My Prefs
Pomoc
Indeks
Etykieta
Ostatnie zmiany
Liczba odsłon: Plugin insertion failed: Database error: com.mysql.jdbc.CommunicationsException: Communications link failure due to underlying exception: ** BEGIN NESTED EXCEPTION ** java.net.ConnectException MESSAGE: Połączenie odrzucone (Connection refused) STACKTRACE: java.net.ConnectException: Połączenie odrzucone (Connection refused) at java.net.PlainSocketImpl.socketConnect(Native Method) at java.net.AbstractPlainSocketImpl.doConnect(AbstractPlainSocketImpl.java:350) at java.net.AbstractPlainSocketImpl.connectToAddress(AbstractPlainSocketImpl.java:206) at java.net.AbstractPlainSocketImpl.connect(AbstractPlainSocketImpl.java:188) at java.net.SocksSocketImpl.connect(SocksSocketImpl.java:392) at java.net.Socket.connect(Socket.java:589) at java.net.Socket.connect(Socket.java:538) at java.net.Socket.(Socket.java:434) at java.net.Socket.(Socket.java:244) at com.mysql.jdbc.StandardSocketFactory.connect(StandardSocketFactory.java:173) at com.mysql.jdbc.MysqlIO.(MysqlIO.java:267) at com.mysql.jdbc.Connection.createNewIO(Connection.java:2739) at com.mysql.jdbc.Connection.(Connection.java:1553) at com.mysql.jdbc.NonRegisteringDriver.connect(NonRegisteringDriver.java:266) at java.sql.DriverManager.getConnection(DriverManager.java:664) at java.sql.DriverManager.getConnection(DriverManager.java:247) at de.cdauth.jspwiki.HitCounter.execute(HitCounter.java:73) at com.ecyrd.jspwiki.plugin.PluginManager.execute(PluginManager.java:388) at com.ecyrd.jspwiki.parser.PluginContent.getText(PluginContent.java:196) at org.jdom.output.XMLOutputter.printTextRange(XMLOutputter.java:1054) at org.jdom.output.XMLOutputter.printContentRange(XMLOutputter.java:989) at org.jdom.output.XMLOutputter.outputElementContent(XMLOutputter.java:445) at com.ecyrd.jspwiki.render.XHTMLRenderer.getString(XHTMLRenderer.java:72) at com.ecyrd.jspwiki.render.RenderingManager.getHTML(RenderingManager.java:272) at com.ecyrd.jspwiki.render.RenderingManager.getHTML(RenderingManager.java:317) at com.ecyrd.jspwiki.WikiEngine.textToHTML(WikiEngine.java:1501) at com.ecyrd.jspwiki.WikiEngine.getHTML(WikiEngine.java:1443) at com.ecyrd.jspwiki.tags.InsertPageTag.doWikiStartTag(InsertPageTag.java:128) at com.ecyrd.jspwiki.tags.WikiTagBase.doStartTag(WikiTagBase.java:89) at org.apache.jsp.templates.default_.Favorites_jsp._jspx_meth_wiki_005fInsertPage_005f2(Favorites_jsp.java:1757) at org.apache.jsp.templates.default_.Favorites_jsp._jspx_meth_wiki_005fPermission_005f2(Favorites_jsp.java:1534) at org.apache.jsp.templates.default_.Favorites_jsp._jspx_meth_wiki_005fCheckRequestContext_005f3(Favorites_jsp.java:1395) at org.apache.jsp.templates.default_.Favorites_jsp._jspService(Favorites_jsp.java:182) at org.apache.jasper.runtime.HttpJspBase.service(HttpJspBase.java:70) at javax.servlet.http.HttpServlet.service(HttpServlet.java:723) at org.apache.jasper.servlet.JspServletWrapper.service(JspServletWrapper.java:388) at org.apache.jasper.servlet.JspServlet.serviceJspFile(JspServlet.java:313) at org.apache.jasper.servlet.JspServlet.service(JspServlet.java:260) at javax.servlet.http.HttpServlet.service(HttpServlet.java:723) at org.apache.catalina.core.ApplicationFilterChain.internalDoFilter(ApplicationFilterChain.java:290) at org.apache.catalina.core.ApplicationFilterChain.doFilter(ApplicationFilterChain.java:206) at org.apache.catalina.core.ApplicationDispatcher.invoke(ApplicationDispatcher.java:646) at org.apache.catalina.core.ApplicationDispatcher.doInclude(ApplicationDispatcher.java:551) at org.apache.catalina.core.ApplicationDispatcher.include(ApplicationDispatcher.java:488) at org.apache.jasper.runtime.JspRuntimeLibrary.include(JspRuntimeLibrary.java:968) at org.apache.jasper.runtime.PageContextImpl.include(PageContextImpl.java:624) at com.ecyrd.jspwiki.tags.IncludeTag.doEndTag(IncludeTag.java:84) at org.apache.jsp.templates.default_.ViewTemplate_jsp._jspx_meth_wiki_005fInclude_005f4(ViewTemplate_jsp.java:623) at org.apache.jsp.templates.default_.ViewTemplate_jsp._jspService(ViewTemplate_jsp.java:154) at org.apache.jasper.runtime.HttpJspBase.service(HttpJspBase.java:70) at javax.servlet.http.HttpServlet.service(HttpServlet.java:723) at org.apache.jasper.servlet.JspServletWrapper.service(JspServletWrapper.java:388) at org.apache.jasper.servlet.JspServlet.serviceJspFile(JspServlet.java:313) at org.apache.jasper.servlet.JspServlet.service(JspServlet.java:260) at javax.servlet.http.HttpServlet.service(HttpServlet.java:723) at org.apache.catalina.core.ApplicationFilterChain.internalDoFilter(ApplicationFilterChain.java:290) at org.apache.catalina.core.ApplicationFilterChain.doFilter(ApplicationFilterChain.java:206) at org.apache.catalina.core.ApplicationDispatcher.invoke(ApplicationDispatcher.java:646) at org.apache.catalina.core.ApplicationDispatcher.doInclude(ApplicationDispatcher.java:551) at org.apache.catalina.core.ApplicationDispatcher.include(ApplicationDispatcher.java:488) at org.apache.jasper.runtime.JspRuntimeLibrary.include(JspRuntimeLibrary.java:968) at org.apache.jasper.runtime.PageContextImpl.include(PageContextImpl.java:624) at com.ecyrd.jspwiki.tags.IncludeTag.doEndTag(IncludeTag.java:84) at org.apache.jsp.Wiki_jsp._jspService(Wiki_jsp.java:114) at org.apache.jasper.runtime.HttpJspBase.service(HttpJspBase.java:70) at javax.servlet.http.HttpServlet.service(HttpServlet.java:723) at org.apache.jasper.servlet.JspServletWrapper.service(JspServletWrapper.java:388) at org.apache.jasper.servlet.JspServlet.serviceJspFile(JspServlet.java:313) at org.apache.jasper.servlet.JspServlet.service(JspServlet.java:260) at javax.servlet.http.HttpServlet.service(HttpServlet.java:723) at org.apache.catalina.core.ApplicationFilterChain.internalDoFilter(ApplicationFilterChain.java:290) at org.apache.catalina.core.ApplicationFilterChain.doFilter(ApplicationFilterChain.java:206) at com.ecyrd.jspwiki.ui.WikiServletFilter.doFilter(WikiServletFilter.java:174) at com.ecyrd.jspwiki.ui.WikiJSPFilter.doFilter(WikiJSPFilter.java:111) at org.apache.catalina.core.ApplicationFilterChain.internalDoFilter(ApplicationFilterChain.java:235) at org.apache.catalina.core.ApplicationFilterChain.doFilter(ApplicationFilterChain.java:206) at org.apache.catalina.core.StandardWrapperValve.invoke(StandardWrapperValve.java:233) at org.apache.catalina.core.StandardContextValve.invoke(StandardContextValve.java:191) at org.apache.catalina.core.StandardHostValve.invoke(StandardHostValve.java:127) at org.apache.catalina.valves.ErrorReportValve.invoke(ErrorReportValve.java:103) at org.apache.catalina.core.StandardEngineValve.invoke(StandardEngineValve.java:109) at org.apache.catalina.connector.CoyoteAdapter.service(CoyoteAdapter.java:293) at org.apache.jk.server.JkCoyoteHandler.invoke(JkCoyoteHandler.java:190) at org.apache.jk.common.HandlerRequest.invoke(HandlerRequest.java:311) at org.apache.jk.common.ChannelSocket.invoke(ChannelSocket.java:776) at org.apache.jk.common.ChannelSocket.processConnection(ChannelSocket.java:705) at org.apache.jk.common.ChannelSocket$SocketConnection.runIt(ChannelSocket.java:898) at org.apache.tomcat.util.threads.ThreadPool$ControlRunnable.run(ThreadPool.java:690) at java.lang.Thread.run(Thread.java:745) ** END NESTED EXCEPTION ** Last packet sent to the server was 0 ms ago.
JSPWiki v2.8.2